- Rządowy zespół zastanowi się, czy opłacalne będzie wstrzymanie importu
drewna do Polski w związku z wiatrołomami w Puszczy Piskiej, na północnym wschodzie Polski - poinformował minister środowiska Stanisław Żelichowski.
Polska eksportuje 1,5 mln metrów sześciennych drewna w postaci gotowych wyrobów z tego surowca, a import wynosi milion metrów sześciennych rocznie. - Zastanawiamy się, czy warto zakazywać importu, jeżeli w ramach retorsji zablokujemy możliwość eksportu gotowych wyrobów - mówił w środę na konferencji prasowej minister środowiska.
Po wiatrołomach w północno--wschodniej Polsce trzeba wyciąć ok. 4 mln m.sześć. drewna z powierzchni 32 tys. ha. 18 tys. ha trzeba z powodu zniszczeń od nowa zalesić.
S. Żelichowski podał, że przy analizowaniu sytuacji znaleziono ciekawą informację. - Według deklaracji, na granicach sprowadzone do Polski drewno ma cenę 100 dolarów za metr sześcienny, podczas gdy średnia cena w Polsce to 100 zł za metr sześcienny. Czterokrotnie wyższa cena może być próbą ominięcia podatków - sprawdza to Inspektorat Kontroli Skarbowej - stwierdził.