Chyba tylko wybrać kandydata na swojego następcę.
We wtorek późnym popołudniem rada nadzorcza Deutsche Telekom wybrała na prezesa telekomunikacyjnego koncernu 72-letniego Helmuta Sihlera. Dotychczasowy szef, kierujący koncernem od maja 1995 r. Ron Sommer, zrezygnował ze względu na konflikt z największym akcjonariuszem, niemieckim skarbem państwa (kontroluje 43,05% akcji). Uważany za głównego faworyta w tej rozgrywce Gerd Tenzer (w zarządzie DT odpowiadał za sprawy technologiczne) musiał zadowolić się fotelem wiceprezesa. Jest to rozwiązanie tymczasowe, ma obowiązywać maksymalnie 6 miesięcy.
Zarówno sama zmiana, jak i sposób jej przeprowadzenia spotkały się z krytyką zdecydowanej większości uczestników niemieckiego rynku, a także polityków. Analitycy spodziewają się ciężkich czasów dla ok. 3 mln akcjonariuszy koncernu. - Zagraniczni inwestorzy będą się masowo wycofywać - przestrzega Joachim Paech, ekspert ds. rynków akcji w banku Julius Bär. Mimo że następca R. Sommera przed laty stał na czele koncernu Henkel, nie jest znany obecnym instytucjonalnym inwestorom. - Tuż po informacji o jego wyborze wielu z nich było przekonanych, że jest to ktoś ściągnięty w trybie awaryjnym z zagranicy - dodał.
Mimo że Sihler już zapowiedział wprowadzenie programu oszczędnościowego, mającego na celu poprawę sytuacji finansowej Deutsche Telekom (zadłużenie koncernu przekracza 67 mld euro), ale w ograniczonym okresie pełnienia swojej funkcji zapewne niewiele będzie w stanie zdziałać. - W tak krótkim czasie wolelibyśmy na czele DT bardziej twardych i zdecydowanych reformatorów, jak choćby Wendelin Wiedeking (z BMW) czy Kajo Neukirchen (MG Technolgies) - powiedział "FTD" pragnący zachować anonimowość zarządzający jednego z większych niemieckich funduszy.
Krytykowano także wybór na wiceprezesa Deutsche Telekom Gerda Tenzera. - Jego osoba na tym stanowisku potwierdza, że należy spodziewać się raczej kontynuacji polityki Sommera, a tego akurat rynek nie chce - twierdzi Knut Müller z Commerz Asset Management. Powiązania Tenzera z rządzącą SPD przy obecnej sile związków zawodowych w DT mogą utrudnić redukcję kosztów osobowych. - Wielu zagranicznych inwestorów oceniło jego wybór jako podyktowany względami politycznymi. Tenzer to zupełnie nietrafiona kandydatura - dodaje Ralf Hallmann, analityk Bankgesellschaft Berlin.