Zysk netto Intela wyniósł w II kwartale br. 446 mln USD (7 centów na akcję), wobec 196 mln USD (3 centy na walor) przed rokiem. Wzrostowi zysku sprzyjało jednak zmniejszenie kosztów ekspansji na przeżywającym kryzys rynku półprzewodników. Okazał się on jednak wyraźnie niższy niż zakładała wcześniej firma, czyli ponad 600 mln USD. Sprzedaż koncernu spadła nieznacznie - z 6,34 mld USD do 6,32 mld USD.
Prognozy dla Intela na kolejne kwartały również nie są obiecujące. Koncern spodziewa się sprzedaży na poziomie ok. 6,3 mld USD, wobec zakładanych wcześniej 6,7 mld USD. - Jeszcze przed kilkoma miesiącami spodziewaliśmy się, że w drugim półroczu poprawi się koniunktura w naszej branży. Wciąż jednak nie widać takich oznak - twierdzi dyrektor finansowy Intela Andy Bryant, wskazując przede wszystkim na fakt, że wciąż maleje popyt na komputery osobiste (tzw. pecety) na światowych rynkach.
W takich okolicznościach zarząd spółki zapowiedział kolejne zwolnienia pracowników. Zrezygnuje on z usług ok. 4 tys. osób (4,8% wszystkich zatrudnionych). Ponadto zmniejszył kwotę przeznaczoną na inwestycje o 500 tys. USD, do 5 mld USD. Koncern wyda też ok. 4 mld USD na badania rozwojowe, o 100 tys. USD mniej niż planował. - Wszystkie te posunięcia mogą okazać się niewystarczające. Przede wszystkim zwolnienia mogą nie przynieść oczekiwanych oszczędności - powiedział Bloombergowi Marian Kessler z amerykańskiego funduszu Rutherford Investment Management.
Publikacja wyników Intela pobudziła wczoraj rano na giełdzie we Frankfurcie 5-proc. przecenę walorów spółki. Od początku roku jego notowania w Nowym Jorku spadły już o ponad 40%.