Co drugi Amerykanin uważa, że prezydent George W. Bush kieruje sie w swej polityce interesami wielkich korporacji. O republikanach w Kongresie takie samo zdanie ma 60% badanych, a o demokratach - 37%. Az 54% społeczeństwa uważa, że przedstawiony przez prezydenta plan reform systemu jest za mało radykalny. Oznaczać może to tylko jedno - o ile Amerykanie lubią swojego prezydenta i darzą go zaufaniem, dużo gorzej oceniają jego pracę. Uwagi opinii publicznej nie uszły także informacje o powiązaniach zarówno prezydenta Busha, jak i wiceprezydenta Diaka Cheneya ze światem wielkiego biznesu i związanych z nimi kontrowersjach.
Aż 38% badanych postrzega świat wielkiego biznesu jako zagrożenie dla przyszłości Stanów Zjednoczonych. Nic więc dziwnego, że w czerwcu indywidualni inwestorzy wycofali z funduszy inwestycyjnych o 19 mld USD więcej, niż do nich wpłacili.
Wśród zasadniczych przyczyn obecnego kryzysu wymieniane są: nieuczciwość dyrektorów korporacji (88%), upadek zasad moralnych w społeczeństwie (74%), brak nadzoru nad zarządami spółek (74%) i brak należytej kontroli ze strony audytorów (64%).
Brak zaufania co do intencji przedstawicieli władz - zarówno wykonawczych, jak i ustawodawczych odzwierciedlają najnowsze badania przeprowadzone na zlecenie USA Today/CNN oraz Washington Post/ABC.
Zaledwie 11% Amerykanów uważa, że dyrektorzy spółek są dziś wiarygodni. Tylko 16% wyraża zaufanie wobec rzetelności sprawozdań finansowych spółek. Proporcje zmieniają się jednak zasadniczo przy ocenie własnego miejsca pracy. 63% ankietowanych ufa swoim szefom, a 73% uważa, że raporty kwartalne ich firm są zgodne z prawdą. Tu zasada jest prosta - im mniejsza firma - tym większe zaufanie. Tylko 23% Amerykanów wierzy maklerom giełdowym i doradcom finansowym.