Do łącznych kosztów subskrypcji Arbitrażu plus 20 trzeba jeszcze doliczyć 14,3 tys. zł. Tyle bowiem zarobi subemitent, BIG-BG, jeżeli sprzeda wszystkie posiadane certyfikaty (143 tys., czyli ok. 10% oferty). Subemitent objął papiery po cenie 99,9 zł, czyli 10 gr poniżej nominału. Jego wynagrodzenie ma być pokryte z opłaty manipulacyjnej, pobieranej przy sprzedaży certyfikatów (50 gr od papieru).

Według naszych obliczeń, TFI pozyskało z prowizji 678,5 tys. zł. Pokryło to prawie połowę łącznych kosztów emisji. Dla porównania, dochody Skarbca z tytułu opłaty manipulacyjnej, pobieranej przy sprzedaży Obligacji Plus, wyniosły od 803,4 tys. zł do 1,6 mln zł (były dwie stawki: 50 gr i 1 zł). Oznacza to, że z pieniędzy inwestorów mogły zostać pokryte wszystkie koszty emisji. Na zero na pewno wyszedł natomiast Pioneer, który od każdego sprzedawanego certyfikatu funduszu arbitrażowego pobierał opłatę 2,5 zł, co dokładnie odpowiada kosztom emisji w przeliczeniu na jeden papier.

Najwięcej wydatków związanych z utworzeniem nowego funduszu Millennium pochłonęło przygotowanie i przeprowadzenie oferty (822,5 tys. zł, czyli prawie 60% łącznych wydatków). Oferującym był DM BIG-BG, co oznacza, że pieniądze pozostały w grupie kapitałowej. Dla porównania, Skarbiec wydał na ten cel w przypadku Obligacji Plus niecałe 230 tys. zł. Oba fundusze zgromadziły porównywalne aktywa: Skarbiec zebrał 160,7 mln zł, a Millennium - 150 mln zł. Najdroższa była natomiast subskrypcja funduszu arbitrażowego Pioneera. TFI zapłaciło oferującemu (CDM Pekao) ok. 1 mln zł.

Pioneer wydał z kolei najmniej na kampanię reklamową, która kosztowała 250 tys. zł. Najwięcej z trzech wspomnianych TFI zapłacił za promocję nowego funduszu Skarbiec - ponad 700 tys. zł.