Reklama

Bezustanny spadek

Tego lata byki są wyjątkowo słabe na GPW. Po wybiciu pod koniec czerwca z trendu bocznego WIG20 w szybkim tempie spada. Na zamknięcie piątkowej sesji indeks miał 1119,21 pkt. i była to najniższa wartość od dziewięciu miesięcy.

Publikacja: 20.07.2002 10:28

Z punktu widzenia analizy trendu, do zmiany tendencji średnioterminowej doszło 24 czerwca, kiedy wartość WIG20 spadła poniżej majowego dołka. Fala wyprzedaży, w czasie której nastąpiło wybicie, została zapoczątkowana już wcześniej, bo 3 czerwca. W tym okresie indeks stracił już prawie 20%. Największa korekta, która zdarzyła się "po drodze", nie przekroczyła 3%. Rekordowy spadek WIG20 (bez choćby 5-proc. odbicia w górę) zdarzył się na przełomie maja i czerwca 1995 roku. W trakcie czterech tygodni indeks stracił wtedy 40%. Determinacja inwestorów do pozbywania się akcji, ujawniona na czwartkowej sesji, sprawia, że można postawić pytanie: czy rekord ten zostanie pobity? Pewnie nie. Wtedy trend znajdował się na innym etapie. Rynek był świeżo po wybuchu bańki spekulacyjnej. Teraz mamy już dojrzały trend spadkowy, mniej podatny na tak gwałtowne fale wyprzedaży.

Najszybsza linia trendu

Słabość popytu potwierdza fakt, że niedźwiedzie skutecznie bronią najszybszej linii trendu spadkowego. Prosta ta zaczyna się od lokalnego szczytu 12 czerwca. To właśnie od niej indeks odbił się w czwartek, kończąc lokalną korektę. Wyznaczany przez nią opór znajduje się na 1165 pkt. Jego pokonanie jest warunkiem koniecznym do zmiany trendu krótkoterminowego i zapoczątkowania większej korekty spadków.

Nastroje na rynkach akcji są w ostatnim czasie dość rozchwiane. Dlatego ewentualna korekta może być krótka, ale gwałtowna. Najistotniejszy opór umiejscowiłbym w okolicach 1250 pkt. Tutaj znajduje się luka bessy z 26 czerwca, tutaj też przebiega linia trendu poprowadzona po dołkach z pierwszej połowy tego roku. Na więcej trudno będzie się kupującym zdobyć bez choćby krótkiej konsolidacji. Tej na wykresie WIG20 na razie nie widać.

W trakcie ostatniej korekty kupującym nie udało się pokonać poziomu 1182 pkt., gdzie znajduje się lokalny dołek z 4 lipca. Struktura trendu spadkowego pozostaje zatem nienaruszona. Z samej analizy trendu nie wynika zatem, żeby niedźwiedzie miały w najbliższym czasie ustąpić pola.

Reklama
Reklama

Jest miejsce na spadki

O ile można rozważać możliwość wzrostu w krótkim terminie, to niezwykle trudno będzie zmienić kierunek trendu średnioterminowego. Ten jest spadkowy, a WIG20 wciąż ma jeszcze dużo miejsca, żeby tendencję tę kontynuować. Po wybiciu z konsolidacji pod koniec czerwca na wykresie powstało dużo wolnej przestrzeni do minimum z jesieni zeszłego roku. Biorąc poprawkę na fakt, że trend długoterminowy ma kierunek spadkowy, cała ta przestrzeń powinna zostać zapełniona. Z 300 punktów, jakie indeks miał do pokonania licząc od minimum z 7 maja do dołka z 3 października 2001 r., przebył mniej więcej połowę drogi.

Ważnym wydarzeniem jest spadek wykresu poniżej 62-proc. zniesienia jesienno-zimowych wzrostów. Dopóki WIG20 utrzymywał się w okolicach 1150 pkt., można było mieć nadzieję, że ostatnie spadki, choć bardzo dotkliwe, są tylko korektą zapoczątkowanej w październiku zwyżki. Po przekroczeniu wspomnianego poziomu oczekuję, że całość wcześniejszych wzrostów zostanie zniesiona. To oznacza, że WIG20 znajdzie się na 990 pkt.

Wiele zależy od Pekao

Mimo że trend spadkowy jest silny, nie wszystkie akcje biorą w nim udział z pełnym zaangażowaniem. O ile nie ma zastrzeżeń co do trendów spadkowych na Telekomunikacji (w trakcie sesji z 3 lipca notowania tej spółki znalazły się chwilowo poniżej 10 zł), mimo ostatniej korekty, czy PKN, to w dalszym ciągu dość dobrze trzyma się Pekao. Te trzy firmy mają największy wpływ na wartość indeksu. Wprawdzie notowania Pekao spadły od szczytu ponad 20%, to jednak niekorzystny dla posiadaczy akcji trend został zahamowany. Być może wynika to z faktu, że znajduje się on dopiero na początkowym etapie. Pierwszą jego częścią była dość paniczna wyprzedaż akcji, na wieść o kłopotach Stoczni Szczecińskiej. Jej efektem była zmiana trendu średnioterminowego z bocznego na spadkowy. Być może części inwestorów spadek kursu wydał się zbyt duży i przystąpili do zakupów. Stąd poprawa notowań w ostatnich tygodniach. Poprawa ta nie jest jednak na tyle duża, żeby można było mówić o zagrożeniu średnioterminowego trendu spadkowego. Tak stałoby się dopiero po wybiciu ponad lokalny szczyt na 95,5 zł, a sygnałem załamania zniżek będzie zamknięcie sesji powyżej 100 zł. Ten scenariusz jest jednak mniej prawdopodobny.

Teraz pora na trzeci, najbardziej zyskowny dla niedźwiedzi etap trendu spadkowego, wynikający z gorszego - niż jeszcze niedawno - postrzegania sytuacji fundamentalnej banku. Jego początkiem będzie zamknięcie sesji poniżej 90 zł. Taki przebieg wydarzeń powinien sprawić, że Pekao przez jakiś czas będzie nadawać ton spadkom WIG20. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 80 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama