Piątek przyniósł dalszy spadek notowań na międzynarodowym rynku paliw płynnych. Główną przyczyną były obawy przed zwiększeniem wydobycia ropy naftowej przez jednego z członków OPEC - Wenezuelę. Minister finansów Tobias Nobrega stwierdził, że wzrośnie ono w drugim półroczu, aby zrównoważyć niższy od uzgodnionego poziom produkcji w poprzednich miesiącach. Uczestnicy rynku odrzucają jednak ten argument. Uważają bowiem, że niewielki niedobór, który miał miejsce w kwietniu, został już wyrównany w maju i czerwcu, a prawdziwą przyczyną zwiększenia wydobycia jest chęć złagodzenia olbrzymiego deficytu budżetowego.
Stanowisko Wenezueli nasiliło obawy, że również inne kraje OPEC przestaną honorować ustalone limity. Zresztą już teraz ugrupowanie to nie w pełni przestrzega ograniczeń, dostarczając o 6,5% więcej ropy niż uzgodniły państwa członkowskie. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą we wrześniu płacono w piątek po południu 25,98 USD wobec 26,28 USD dzień wcześniej i 26,32 USD w końcu poprzedniego tygodnia.
Tymczasem na rynku złota utrzymywała się tendencja zwyżkowa. Kruszec ten zdrożał w Londynie do 323,55 USD za uncję, z 317,95 USD w czwartek i 316,05 USD w poprzedni piątek, osiągając najwyższy poziom od przeszło trzech tygodni. W dalszym ciągu atrakcyjność złota jako bezpiecznej lokaty kapitałów zwiększały deprecjacja dolara oraz niepokojące doniesienia z rynku akcji. Kurs waluty amerykańskiej do euro znalazł się na najniższym poziomie od stycznia 2000 r. Nowojorski wskaźnik giełdowy S&P 500 spadł od początku roku o 24%, a Bloomberg European 500 Index stracił 21%, gdy tymczasem złoto zdrożało o 14%.
Niektórzy analitycy wątpią jednak w utrzymanie tendencji wzrostowej i powrót notowań tego metalu do poziomu z początku czerwca. Wskazują przy tym na wycofywanie się z rynku funduszy hedgingowych oraz innych spekulantów, którzy przyczynili się do tegorocznej zwyżki notowań.
W przeciwieństwie do złota, miedź nadal taniała. Początek sesji piątkowej przyniósł wy-