Spośród opublikowanych do tej pory wskaźników koniunktury najbardziej ucieszyła ekonomistów informacja o wzroście produkcji przemysłowej, która niespodziewanie zwiększyła się w czerwcu o 2,2% rok do roku po spadku o 4,2% w maju. Rada Polityki Pieniężnej, w komunikacie wydanym po ostatnim posiedzeniu, zwróciła uwagę na wyższe od oczekiwanych wpływy z CIT i podatków pośrednich oraz zahamowanie spadku zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Z szacunkowych danych Ministerstwa Finansów wynika, że w I półroczu zrealizowano 44,2% całorocznych wpływów z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych (30,4% przed rokiem) oraz 47,9% dochodów z podatków pośrednich (41,5% przed rokiem). W czerwcu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw nie zmieniło się w stosunku do maja, po spadku o 0,2% miesiąc wcześniej. Nie znamy jeszcze danych NBP dotyczących obrotów handlowych w czerwcu (będą opublikowane w przyszłym tygodniu). Wiadomo jednak, że zarówno w kwietniu, jak i w maju eksport rósł rok do roku o ok. 7%.

- Jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o ożywieniu - twierdzi Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku. - W tej chwili nie można jeszcze stwierdzić, czy gospodarka odbiła. Dane makroekonomiczne nie są jednoznaczne - komentuje Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka CA IB Securities. Jej zdaniem, jednym z czynników silnego wzrostu produkcji w czerwcu była większa niż przed rokiem liczba dni roboczych. A. Krześniak zwraca z kolei uwagę na fakt, że dobre dane dotyczące produkcji były w części efektem statystycznym (rok wcześniej mieliśmy bardzo silny spadek produkcji, co spowodowało, że punkt odniesienia był zaniżony).

W szybkie odbicie najwyraźniej nie wierzy też szef NBP Leszek Balcerowicz. Wczoraj w Wilnie powiedział, że "w najbliższym czasie" wzrost gospodarczy może wynieść między 1 a 1,5%. W ustawie budżetowej na 2002 r. założono wzrost PKB na poziomie 1%. Zdaniem L. Balcerowicza, długofalowa poprawa koniunktury nie jest możliwa bez głębokich reform strukturalnych i zmniejszenia deficytu budżetowego. - Ale z dobrą polityka rządu tempo wzrostu gospodarczego może utrzymywać się na poziomie 5% - stwierdził prezes NBP.

Według Krzysztofa Rybińskiego, ekonomisty BPH PBK, niejednoznaczne są też informacje dotyczące obrotów handlowych. - Z danych NBP wynika, że eksport wzrósł w maju. Z kolei wyliczenia GUS wskazują, że nastąpił jego spadek, i to zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym - mówi K. Rybiński. A. Krześniak zwraca uwagę na fakt, że wzrost eksportu wg danych NBP może wynikać w części z umocnienia się euro do dolara (dane banku centralnego dotyczące eksportu publikowane są w USD).

Ekonomiści wskazują również na brak sygnałów ożywienia na rynku wewnętrznym. - Sprzedaż detaliczna wzrosła wprawdzie w czerwcu o 2,5% w skali rocznej, ale były już w tym roku dużo lepsze miesiące - uważa Marek Zuber, niezależny ekonomista. - Poza tym, trzeba pamiętać, że wzrost popytu nie wynika ze zwiększenia dochodów, tylko z przejadania oszczędności, a to nie świadczy o ożywieniu w gospodarce - dodaje. O braku popytu wewnętrznego może też świadczyć spadek importu, który wg NBP zmniejszył się w maju rok do roku 6,4%.Dlatego, zdaniem ekonomistów, ożywienie w Polsce zostanie wywołane przez eksport. - Jeżeli okaże się, że czerwiec był trzecim miesiącem silnego wzrostu eksportu, to będzie można mówić o pewnym odbiciu - twierdzi I. Pugacewicz-Kowalska z CA IB. Spodziewa się ona, że w zeszłym miesiącu eksport wzrósł rok do roku o prawie 11%. - Jeżeli eksport utrzyma się przez kilka miesięcy na wysokim poziomie, to przełoży się to na wzrost popytu wewnętrznego - mówi M. Zuber. Według K. Rybińskiego z BPH-PBK, z wnioskami na temat ewentualnego ożywienia trzeba poczekać do końca sierpnia, gdy GUS poda dane o inwestycjach w II kwartale.