- Jesteśmy niezmiernie zadowoleni i dumni z tej licencji. Stanowi ona dla nas bardzo ważny krok do rozwoju na azjatyckich rynkach, zwłaszcza w Chinach, gdzie gospodarka rośnie, a obywatele odczuwają coraz większą potrzebę ochrony swego życia, zdrowia i mienia - skomentował decyzję CIRC Pierre Ozendo, dyrektor odpowiedzialny za azjatycką działalność Swiss Re.
Do tej pory reasekurator miał tylko przedstawicielstwa w dwóch miastach: w Pekinie i w Szanghaju. Na poszerzenie działalności nie zezwalało prawo. Sytuacja zmieniła się diametralnie po przystąpieniu Chin do Światowej Organizacji Handlu (WTO) w grudniu ubiegłego roku.
Rynek ubezpieczeniowy w Chinach rośnie najszybciej na świecie. W ciągu ostatniej dekady przypis składki w ubezpieczeniach majątkowych wynosił 10% rocznie, zaś w życiowych - 24% w skali roku. Ostatnie dostępne dane CIRC uwzględniają pierwszy kwartał 2001 r. Wynika z nich, że przypis składki ogółem w obu działach wyniósł w tym czasie 5,4 mld USD, czyli o 1,4 mld USD więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Mimo to zagraniczni inwestorzy wciąż ostrzą sobie zęby na ten rynek - wartość życiowej polisy przypadająca średnio na obywatela to zaledwie 1,4 USD (według Swiss Re - 20 USD).
Badanie przeprowadzone w 2001 r. przez jeden z miejscowych periodyków gospodarczych wykazało, że co piąty Chińczyk zamierzał w tym roku wykupić jakiś rodzaj polisy, a do końca roku ponad poło-wa powinna być ubezpieczona w ten czy inny sposób. Według innego sondażu, przeprowadzonego w Pekinie, Szanghaju, Guangzhou i Tianjin, blisko połowa respondentów była zainteresowana kupnem polis, zwłaszcza motoryzacyjnych, za pomocą internetu. Co trzeci badany chciałby kupić w sieci ubezpieczenie na życie, zaś co piąty - ubezpieczenie posagowe.
Chiny zaczęły ostrożnie otwierać swój rynek ubezpieczeniowy w 1992 r. Zezwolono wtedy zagranicznym asekuratorom na zakładanie przedstawicielstw w dwóch największych miastach: Pekinie i Szanghaju. Z tej możliwości skorzystało 13 firm z ośmiu krajów. Następnym krokiem chińskich władz, zmierzającym do poluzowania polityki ubezpieczeniowej, było zezwolenie na tworzenie spółek joint venture z 25-proc. udziałem kapitału zagranicznego. Przy czym nie wolno było zakładać takich spółek z firmami, które szykowały się do wejścia na giełdę. - Doświadczenia z zagranicznymi przedstawicielstwami pokazały, że dopuszczenie na rynek obcych firm wpływa korzystnie na rynek ubezpieczeniowy. Chiny będą kontynuować politykę otwarcia, w której liberali-zacja rynku ubezpieczeniowego odgrywa ważną rolę. Dalsze otwarcie rynku poprawi makroekonomię Chin przez zapewnienie wyższego poziomu usług ubezpieczeniowych. Może także wpłynąć na lepsze zarządzanie w krajowych firmach - podała agencja Xinhua.