Nash, główny strateg rynkowy w firmie inwestycyjnej z Cleveland, wyzbył się w ostatnich miesiącach akcji Forda i General Motors, gdyż obniżały one ceny samochodów, oferując liczne promocje, między innymi nie oprocentowane kredyty. Właśnie takie redukcje cen zdecydowały o tym, że inflacja w Stanach Zjednoczonych jest teraz najniższa od 16 lat.
Niewiele spółek w obecnej rzeczywistości może sobie pozwolić na przenoszenie na klientów wyższych kosztów działalności. Rezerwa Federalna wzywa do stabilizacji cen, bo to pozwala bankowi centralnemu utrzymywać stopy procentowe na poziomie najniższym od 40 lat. Ale z drugiej strony, duszenie cen powoduje ograniczanie zysków, a to hamuje inwestycje. - Biorąc pod uwagę, że większość amerykańskich przedsiębiorstw zdaje sobie sprawę z tego, jak trudno jest teraz podnieść ceny, wygrywają te, które mogą sobie na to pozwolić -- powiedział Nash agencji Bloomberga.
Takich spółek jest jednak niewiele. Przede wszystkim są to firmy surowcowe, które korzystają ze wzrostu zamówień ze strony producentów. W czerwcu płacili oni więcej za stal, miedź, aluminium i tworzywa sztuczne. Spółki, które sprzedają towary i usługi konsumpcyjne - linie lotnicze, firmy samochodowe, komputerowe i sieci handlowe - nie mogą podnosić cen.
W rezultacie ceny konsumpcyjne wzrosły w USA w czerwcu o 0,1%, a w maju w ogóle nie zmieniły się. W stosunku do ub.r. były w czerwcu wyższe o 1,1%, co oznacza stopę inflacji najniższą od 1986 r. i wzrost najmniejszy od czasów, gdy na pierwsze koncerty przyjechali do USA Beatlesi.
Główne amerykańskie linie lotnicze obniżyły w piątek ceny biletów o 40%. Są one teraz najtańsze od 15 lat, gdyż przewoźnicy walczą o klientów, których jest o wiele mniej po atakach terrorystycznych z 11 września. Niższe ceny i mniejsza liczba pasażerów spowodowały w ub.r. łączne straty tej branży w wysokości 7,3 mld USD, a w I kwartale 2,4 mld USD.