Początek wtorkowej sesji przebiegał pod znakiem próby odreagowania spadków z ostatnich dni. Spośród dużych spółek spadły jedynie kursy BRE i Softbanku - spółek wymienianych jako podejrzewanych o niestosowne praktyki księgowe.

Wprawdzie z technicznego punktu widzenia rynki światowe są już bardzo wyprzedane, nadal nie widać jednak sygnałów zakończenia przeceny akcji. Mimo iż ze spółek napływają negatywne sygnały, przekonanie dotyczące silnych fundamentów amerykańskiej gospodarki pozostaje praktycznie niezachwiane. Obecna sytuacja diagnozowana jest bardziej jako problem amerykańskiej giełdy (kryzys zaufania do spółek) niż gospodarki. Jeden z amerykańskich ekonomistów stwierdził ostatnio, że negatywny obraz tworzą analitycy, którzy są zbyt blisko Wall Street. A może jednak ekonomiści są od niej zbyt daleko? Jedynie nieliczni z nich (np. Stephen Roach z banku Morgan Stanley) postrzegają przeinwestowanie z lat 90. oraz boom konsumpcyjny w Stanach Zjednoczonych jako swoisty bąbel spekulacyjny oparty na nadmiernym zaufaniu do przyszłości gospodarki i wspierany zbyt łatwym dostępem do kredytu. Trudno również usłyszeć głosy, że dane makroekonomiczne odnoszące się do największej gospodarki świata, publikowane w pierwszym półroczu br., były zwykłą pułapką, w którą złapali się zarówno amerykańscy konsumenci, jak i inwestorzy. Brakuje również spojrzenia na hiperstymulację monetarną w Stanach Zjednoczonych jako na zjawisko umożliwiające nie tyle spokojną restrukturyzację nietrafionych inwestycji, co ułatwiającą ich dalsze finansowanie (często przy jednoczesnym księgowym maskowaniu problemów, jak w przypadku WorldCom) i nakręcanie spirali złych długów. Czy wreszcie ktoś powie głośno, że król jest nagi? Pewnie będziemy jeszcze na to długo czekać, a póki to nie nastąpi, wątpię, aby możliwe było wyznaczenie prawdziwego dna rynków.

Nie wyklucza to oczywiście chwilowego opanowania przez inwestorów emocji i powrotu głównych indeksów do linii szyi formacji głowy i ramion, np. poziomu 950 pkt. w przypadku indeksu S&P 500. Taki wzrost stanowiłby, moim zdaniem, znakomitą okazję do pozbycia się reszty posiadanych akcji.