Jak informuje "New York Times", Harvey L. Pitt podczas spotkań z senatorami i kongresmenami, opracowującymi pakiet ustaw porządkujących rynek papierów wartościowych, postulował zrównanie pozycji jego urzędu z członkami gabinetu rządowego. Zdaniem Pitta, przewodniczącym Komisji Papierów Wartościowych i Giełd powinien być urzędnik w randze ministerialnej, takiej samej, jaką cieszy się obecnie sekretarz stanu albo prokurator generalny - przełożony Departamentu Sprawiedliwości.
Gdyby postulaty Pitta zostały zrealizowane, wzniósłby się rangą ponad szefów innych niezależnych agend rządowych, takich jak CIA czy NASA. Oprócz prestiżu sprawowanego urzędu o 21% wzrosłyby również roczne zarobki Pitta - obecnie zadowala się kwotą 138 200 dolarów.
Pitt uważa, że jego postulat jest w pełni uzasadniony, zwłaszcza w momencie kiedy ogarnięci paniką inwestorzy szukają powodu, dla którego mogliby pozostać na giełdzie. Wzmocnienie rangi szefa SEC mogłoby dodać im otuchy.
Statusem ministra, poza członkami gabinetu rządowego, cieszy się obecnie tylko Alan Greenspan, prezes Rezerwy Federalnej, oraz Jo Anne Barnhart, komisarz Social Security, systemu ubezpieczeń społecznych USA.
Adwokat Harvey L. Pitt, jako starszy wspólnik w Kancelarii Prawnej Fried, Frank, Harris, Shiver & Jacobson, jeden z odnoszących największe sukcesy w reprezentowaniu Wall Street podczas sporów z urzędami rządowymi - zarobił 3 miliony dolarów w okresie 17 miesięcy poprzedzających jego mianowanie na szefa SEC. Niewątpliwie służba publiczna wiąże się dla Pitta ze znacznym ograniczeniem poziomu konsumpcji, do którego przywykł. On sam lubi podobno żartować, że doświadczył 99,9-procentowej redukcji płacy.