Nie ma FUNDAMENTALNEGO uzasadnienia dla tak wysokiej wyceny polskiego rynku w sytuacji gdy rynki świata (poza Chinami) notują kilkuletnie minima. Polski rynek, w tym indeks WIG20, jest utrzymywany wciąż sztucznie, czemu sprzyjają stosunkowo niskie obroty i aktywność (ale i pasywność!) funduszy emerytalnych i inwestycyjnych. Uczciwie wyceniony WIG20 powinien wylądować na poziomie nie 1060, a może nieco ponad 600 punktów. Tak właśnie uważam. Ale, że rynek mamy trochę sztuczny, to strefą zaciekłej obrony mogą okazać się okolice tysiąca punktów. O ile świat nie skapituluje do końca i nie zmniejszy kapitalizacji giełd o kolejne kilkanaście procent...

Powtarzam uparcie swoje może i pokrętne rozumowanie, prezentowane pod koniec czerwca, gdy rynek (czytaj: klan zarządzających) bronił pazurami poziomu 1200 punktów. Totalna zwała na świecie pokonała polskie "(nie)widzialne ręce rynku". Nasz flagowy indeks zsunął się w kierunku psychologicznego poziomu tysiąca punktów. Ale uważam, że - gdyby nie fakt skoncentrowania sporej części kluczowych papierów w rękach zarządzających - przebiłby ten pułap bez trudu, zlatując kilkaset punktów niżej. I dopiero wycenę na poziomie 600-700 punktów uznałbym za uczciwą i w miarę rozsądną. Ba, zważywszy na złą sytuację firm i gospodarki, a przez to konieczność oferowania dyskonta za ryzyko, za całkiem uzasadnione uznałbym nawet sprowadzenie indeksu do pułapu jeszcze o jakieś sto punktów niższego czyli w okolice 500-600. Niezależnie od scenariusza oznaczałoby to zwałkę o ok. 30-50 procent wobec notowań aktualnych.

Ale rynek to nie akademickie rozważania o uczciwości wycen, tylko gra podaży i popytu. Gra, która czasem daje tak sztuczne rezultaty, jak relatywna i złudna siła naszego WIG20. Stąd wcale nie musi tak być. Przy poprawie atmosfery na świecie i braku złych sygnałów wewnętrznych (czyli z naszej gospodarki) poziomem obrony i punktem wyjścia do korekcyjnej przynajmniej zwyżki mogą okazać się właśnie okolice tysiąca punktów. Jednak, niezależnie od realiów, czyli owej nieco sztucznej gry podaży i popytu, uważam, że zwała o kilkadziesiąt procent rynkowi by się przydała. Jako oczyszczenie. I przygotowanie pod faktyczną wymarzoną dużą hossę. Wyrazy współczucia dla tych, którzy jej nie doczekają.