Mało który inwestor lubi dzielić się swoimi systemami czy nowymi wskaźnikami. Wiadome jest, że powszechnie znane narzędzia najczęściej stają się nieskuteczne. Mimo wszystko każdego roku ktoś publikuje ciekawy wskaźnik lub jakąś nową teorię. Fizyków wyróżnia się Nagrodą Nobla, aktorów Oscarem, a wśród analityków technicznych wyłowionej perełce przyznaje się co roku najbardziej znaną i cenioną Nagrodę Charlesa H. Dowa.
Jest to wyróżnienie przyznawane przez Stowarzyszenie Analityków Technicznych (Market Technicians Association - MTA) razem z Dow Jones and Company. Spośród nadesłanych prac wybiera się tę, która jest najbardziej rewolucyjna, najskuteczniejsza, najbardziej przydatna i pasuje oczywiście do definicji "wybitnego osiągnięcia w dziedzinie analizy technicznej".
W tym roku ów zaszczytny tytuł przyznany został prezesowi Lowry`s Reports Inc., Paulowi F. Desmondowi, który wydaje najstarszy giełdowy biuletyn o analizie technicznej (12 000 USD roczna subskrypcja). Warto też przy okazji wspomnieć, że założyciel firmy L.M. Lowry, był pierwszym analitykiem nagrodzonym przez MTA. Obecne wyróżnienie przyznane zostało zaledwie 4-stronicowemu opracowaniu, które pokazuje niezawodny sposób... łapania dołka.
Okazuje się, że niektóre sygnały świadczące o końcu trendu spadkowego sprawdzają się za każdym razem. Metoda ta wykorzystuje dość powszechną rynkową prawdę o dniu kapitulacji.
Wśród inwestorów przyjęło się, że każda fala spadkowa kończy się mocną wyprzedażą, nazywaną dniem kapitulacji. Musi w końcu dojść do jakiejś paniki i dramatycznego spadku, który oczyści rynek, wyrzucając z niego ostatnie byki. Wszystkich wtedy dręczy tylko mały problem - czy takim dniem jest spadek Dow Jones na jednej sesji o 500 pkt., czy może 1500 pkt.? Czasami łatwo pomylić fatalny dzień świadczący o sile trendu spadkowego, właśnie z dniem kapitulacji kończącym spadki. Zresztą nawet dzień największej kapitulacji nie musi okazać się dnem przeceny!
Według Paula Desmonda taka paniczna wyprzedaż to dopiero połowa sukcesu. W swoim opracowaniu najpierw zdefiniował on dzień kapitulacji. Niektórzy bowiem nie tylko mierzyli rozmiar przeceny, ale także rozmiar obrotów w czasie jej trwania (duże obroty świadczą o kapitulacji). Desmond przyjął nieco inne założenie, sprowadzając wszystko do intensywności wyprzedaży, a nie jej rozmiarów. Stworzył dość prosty wskaźnik, który na podstawie zmian cen na wszystkich akcjach z NYSE pokazywał, jak silna jest determinacja sprzedających, porównując obroty na akcjach spadających do sumy wszystkich obrotów. Przekroczenie wartości 0,9 oznaczaJednak samo to nie daje jeszcze podstaw do łapania dołka. Często spadek potrafi po takiej wyprzedaży trwać dalej. Aby zaczął się trend wzrostowy, po dniu takiej kapitulacji musi nastąpić dzień silnego kupna akcji. Wartość wskaźnika musi osiągnąć wtedy zbliżony poziom do 0,9, tyle tylko, że dla obrotu spółek rosnących. Autor wychodzi z założenia, że sam dramatyczny spadek cen nie tworzy dna, jeśli dalej nie ma silnego popytu na danym poziomie. Rezultaty takiego zajmowania pozycji można zobaczyć na wykresie 1.