Wobec braku widocznych bezpośrednich przyczyn środowego gwałtownego zwrotu koniunktury na rynkach akcji w USA można wskazać techniczną przesłankę, która być może skłoniła agresywnych spekulantów do zajmowania długich pozycji (lub przynajmniej zamykania krótkich). W środę w swym dziennym minimum na poziomie 775,75 pkt. indeks S&P 500 znalazł się 50,1% poniżej swego historycznego szczytu, zanotowanego podczas sesji z 24 marca 2000 r. (1553,11 pkt.). Tym samym obecna bessa dorównała skalą spadku głównego indeksu tej z okresu styczeń 1973 - październik 1974, która kulminowała szokiem naftowym oraz globalną recesją z lat 1974-75 (a także usunięciem prezydenta Nixona w sierpniu `74, czy też upadkiem Wietnamu Północnego w kwietniu `75). Nawiasem mówiąc, tamta głęboka bessa na światowych rynkach akcji sygnalizowała początek końca napędzanej kredytami gierkowskiej "prosperity" lat 70. W 8 lat później podczas kolejnej globalnej recesji nasz kraj zbankrutował na swych zagranicznych zobowiązaniach. Byłoby dobrze, by ktoś uświadomił tę historyczną analogię obecnej ekipie rządzącej w naszym kraju, którą z tą sprzed ćwierćwiecza łączy głębokie genetyczne dziedzictwo ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Na podstawie historycznych precedensów można jednak uznać spadek głównego indeksu o 50% za moment, w którym - nawet rozpatrując najbardziej pesymistyczne scenariusze - można zacząć rozważać zakupy akcji (lub przynajmniej zakończenie ich wyprzedaży). Tak się bowiem składa, że w przypadku 2 największych krachów na rynkach akcji w ubiegłym stuleciu zakupy właśnie po 50-proc. spadku gwarantowały odzyskanie zainwestowanego kapitału już po kilku latach. W przypadku rynku japońskiego z początku lat 90. zakup akcji po spadku Nikkei 225 o połowę w październiku 1990 r. pozwolił zarobić na korekcie bessy trwającej do marca 91, a równocześnie umożliwiał odzyskanie nominalnej kwoty inwestycji w szczytach korekt bessy w latach 1993-94, 1996-97 i 2000. Również podczas krachu na Wall Street na początku lat 30., jakkolwiek DJIA stracił łącznie 89 %, to jednak poziom 50% zniesienia szczytu hossy z 1929 roku (czyli 190 pkt.) osiągnięty został (na chwilkę) już w 1938 roku, a potem już trwale w 1945 roku.