Opłata ma wynosić od 1,5% do 15% wartości zobowiązań. Do państwowej kasy wpłynie 3,6 mld zł pod warunkiem, że do umorzenia będzie kwalifikowało się ok. 23,4 mld zł długów - wynika z projektu ustawy oddłużeniowej. Nie chodzi tylko o zobowiązania podatkowe, ale również o zaległe składki na ZUS, Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Propozycja takich umorzeń to jeden z najważniejszych punktów planu uzdrowienia gospodarki autorstwa wicepremiera Grzegorza Kołodki. O darowanie długów będą mogli starać się ci, którzy przedstawią plan wyjścia z kryzysu i wniosą opłatę. Samo umorzenie długów nie będzie następowało od razu, ale dopiero od roku po uzyskaniu na nie zgody. Przez ten rok starający się o oddłużenie będą musieli regularnie płacić podatki i składki.
Ministerstwo policzyło, że na koniec pierwszego kwartału tego roku zaległości podatkowe firm wyniosły ponad 13,7 mld zł. Fiskus to nie jedyny duży wierzyciel firm, drugim jest ZUS. Niezapłacone składki ubezpieczeniowe to na koniec marca 2002 ok.10,5 mld zł.
Autorzy projektu ustawy zastrzegają jednocześnie, że część wpływów z opłaty restrukturyzacyjnej mogą pochłonąć premie podatkowe. Premia to możliwość zaliczenia do kosztów nieściągalnych należności i rezerw na nie utworzonych. Będą mogły skorzystać z niej tylko te firmy, które nie mają podatkowych zobowiązań. Koszt tych premii może wynieść nawet 1 mld zł.
Opłata da mniejsze wpływy