Spółka ratingowa z Chicago wprowadziła w 1985 r. system oceny przypominający rating amerykańskich filmów. Zasada była prosta - im więcej gwiazdek, tym lepszy fundusz. System oceny okazał się niedoskonały, gdyż na przykład wyniki funduszu inwestującego w wielkie spółki porównywano z innym funduszem kupującym akcje małych korporacji. Rating nie odzwierciedlał fluktuacji poszczególnych sektorów i wielkości spółek. W latach 90. nawet przeciętny fundusz inwestujący w duże korporacje otrzymywał cztery lub pięć gwiazdek. Dopiero jednak po załamaniu się kursów na Wall Street okazało się, że stosowany dotychczas system nie jest adekwatny. W USA funkcjonuje obecnie około 6 tys. funduszy akcyjnych. Morningstar prowadzi rating 10 296 funduszy inwestujących w różne instrumenty finansowe. Obejmuje tylko fundusze istniejące dłużej niż trzy lata.
- Teraz dopiero porównuje się jabłka do jabłek, a pomarańcze do pomarańczy - mówi Barbara O'Neill, profesor na Rutgers University.
Według nowego systemu wiele dobrze radzących sobie funduszy inwestujących w małe spółki straci swoje gwiazdki, gdyż ich wyniki będą porównywane tylko do zwrotów z tego sektora. I odwrotnie - fundusze inwestujące w duże korporacje zyskały na tle innych, mimo wyprzedaży akcji wielkich spółek na Wall Street.