Możliwość dynamicznej korekty trendu spadkowego została wczoraj zduszona przez reakcję inwestorów na korektę prognozy zysku Pekao. Sektor bankowy zachowywał się bardzo słabo i nie pozwolił na wzrosty mimo znakomitej atmosfery na rynkach europejskich. Stan naszego rynku bardzo dobrze obrazuje rozdźwięk między indeksami: podczas gdy TechWIG zyskał wczoraj 1,8% (głównie dzięki TP SA i Softbankowi), WIG20 zanotował spadek o 1,1%.
Ostry kontrast między naszą czerwienią, a mocno zielonymi notowaniami na Zachodzie nie wróży, niestety, niczego dobrego na kolejne sesje. Korekta spadków nie będzie bowiem trwała na świecie w nieskończoność, a jeśli u nas popyt nie potrafi wykorzystać takiego wybuchu optymizmu, to potem może być bardzo trudno zmierzać pod prąd. Co prawda główny sprawca wczorajszego zamieszania (PEO) zdołał w końcówce odrobić część strat i pod względem technicznym prezentuje się coraz ciekawiej, to o pozostałych bankach nie można tego powiedzieć. Mocnym spadkom oparł się wczoraj właściwie tylko BZ WBK, który nieznacznie zyskał na wartości. Brak zaangażowania w Stocznię Szczecińską i niezłe, jak na obecną sytuację gospodarczą, prognozy zysku (publikacja 31 lipca) pozwoliły popytowi na wykreowanie niewielkiego wzrostu.
Rynek zachował się wczoraj przerażająco słabo i chociaż na parkiecie jest kilka spółek, które pozytywnie wyróżniają się na tle rynku (TP SA, ORB, SFT) wydaje się, że w perspektywie kilku miesięcy dalsze spadki są nieuniknione. Aby korekta wzrostowa była kontynuowana, nasz rynek musiałby błyskawicznie podczepić się pod giełdy światowe, a bez wsparcia banków będzie to niezwykle trudne. Zwróć uwagę:
Dębica (po dobrych wynikach Stomilu inwestorzy oczekują podobnych ze strony Dębicy - publikacja 2 sierpnia).
Unikaj: