Lipiec 2002 roku. Piątkowy, ciepły wieczór. Willowa dzielnica Warszawy, trochę na uboczu. Piętrowy, klasyczny sześcian polski - późny Gomułka. Przed furtką dwóch facetów - zastanawiają się: wejść czy nie... Dlaczego stoją akurat przed tą posesją? Dwie godziny wcześniej załatwiali ważne sprawy w centrum Warszawy. Po powrocie do samochodu za wycieraczką znaleźli kilka ulotek w stylu: "Nigth Club Ambrozja - całą dobę", "Błękitna Laguna - wyjazdy 24 godziny na dobę" czy też "Różowa Pantera - tylko polskie dziewczyny". Już chcieli wyrzucić ulotki, jak to mieli w zwyczaju, gdy nagle....
Ich uwagę przykuła ostatnia reklamówka. Dotychczas nigdy z taką propozycją się nie spotkali. "Planeta Rozkoszy". Stawki jak w innych agencjach, ale w związku z giełdowym debiutem i emisją publiczną dla stałych klientów "trzecia akcja gratis". Jako że na giełdzie inwestowali od początku jej istnienia ,zainteresowali się natychmiast. Obecnie, jaki jest rynek giełdowy każdy widzi. Fundamenty popękane, zagranica wyszła, OFE mniej pazerne na akcje, analiza techniczna nie daje szans na poprawę koniunktury. Zostają praktycznie tylko kontrakty terminowe. A tu proszę. Szansa na inwestycję w firmę działającą w bardzo perspektywicznej i rozwijającej się branży. Popyt na usługi agencji stabilny bez względu na sytuację gospodarczą, a więc duża szansa zarobku na akcjach po debiucie.
- Wchodzimy? - pyta pierwszy z mężczyzn. - Raz kozie śmierć - odpowiada drugi. Weszli. Za drzwiami powitała ich miła sekretarka (170 cm wzrostu, długie blond włosy, wymiary 90-60-90). Sto procent profesjonalizmu. - Chcieliśmy dowiedzieć się szczegółów dotyczących giełdowego debiutu. Jesteśmy wstępnie zainteresowani akcjami - wytłumaczyli trochę skrępowani mężczyźni. - Oczywiście, proszę przejść do pokoju obok, zaraz przyjmie panów dyrektor finansowy - usłyszeli.
Przedstawiciel firmy "Planeta Rozkoszy" okazał się bardzo kompetentny. Przedstawił plany oferty: pozyskanie 10 mln zł z przeznaczeniem na rozwój sieci sprzedaży i kontrakty menedżerskie dla najlepszych pracownic. Przybliżył też założenia programu lojalnościowego. - Takie programy nie są jeszcze popularne na naszym rynku. My proponujemy wszystkim naszym byłym i przyszłym klientom trzecią akcję gratis. To zupełna nowość, bo dotychczas nasza branża oferowała tylko trzecią godzinę gratis - wytłumaczył. Na koniec dodał, że część środków firma chciałaby przeznaczyć na inwestycje kapitałowe, w tym w walory Unimilu.
Mężczyźni podziękowali, zabrali ze sobą prospekty spółki i jej raporty roczne. W zaciszu gabinetów, po długich analizach i rozmowach zdecydowali: - Wchodzimy w ten interes. Nie wiadomo tylko, ile darmowych akcji udało im się otrzymać...