Piotr Mroczkowski był prezesem kieleckiej firmy budowlanej zaledwie przez trzy tygodnie. Bogusław Bamber pełnił funkcję miesiąc dłużej. - Moim zadaniem było zbadanie kwestii płynności i kondycji spółki oraz restrukturyzacja zadłużenia. Miałem bardzo mało czasu i z bankami nie udało się porozumieć. Po analizie zarząd zdecydował więc, że najlepszym wyjściem jest postępowanie układowe - mówi P. Mroczkowski.

PIA Piasecki zaproponował swoim wierzycielom 60-proc. redukcję długów i umorzenie wszystkich odsetek za zwłokę. Piasecki chce spłacić zobowiązania do 20 tys. zł w trzy miesiące po uprawomocnieniu się układu. Większe długi mają zostać uregulowane w kwartalnych ratach przez 4 lata. Spółka proponuje także roczną karencję spłaty. Zobowiązania objęte układem wynoszą ponad 120 mln zł, wobec 192 mln zł łącznych zobowiązań spółki.

- Teraz Piaseckiemu potrzebny jest człowiek, który ma doświadczenie w prowadzeniu firmy w postępowaniu układowym. Nadal uważam, że spółka ma szansę istnieć - mówi prezes Mroczkowski. Na razie rada nadzorcza do pełnienia funkcji prezesa spółki oddelegowała Stanisława Gieronia.

Giełdowi inwestorzy spokojnie zareagowali na poranną wiadomość o rezygnacji prezesa i wiceprezesa. Na wczorajszej sesji kurs akcji Piaseckiego nie zmienił się i wyniósł 49 groszy