Instytucja ta, czwarta pod względem wielkości w urugwajskiej bankowości, utraciła płynność wskutek masowego wycofywania depozytów. Zjawisko to nasiliło się w ostatnich tygodniach w związku z obawami, że rząd może pójść w ślady władz argentyńskich i zamrozić wkłady bankowe. Decyzja taka nie byłaby zaskoczeniem wobec rosnącego popytu na dolary i szybkiego spadku rezerw dewizowych. W zeszłym tygodniu zmalały o 24%, do 725 mln USD.

Wraz z zawieszeniem działalności Banco de Montevideo na jeden dzień zamknięto inne banki. Kilka dni wcześniej prezydent Jorge Battle dokonał zmiany na stanowisku ministra gospodarki oraz wymienił zarząd banku centralnego. Podejmując te kroki, rząd usiłuje zahamować odpływ depozytów i uchronić przed dalszym spadkiem coraz szczuplejsze rezerwy.

Od początku roku bank centralny zamknął już dwa banki - Banco de Galicia Urugway i Compania General de Negocios - oraz zmienił zarząd i uratował przed upadłością Banco Comercial. Odpływ kapitałów i dewaluacje w Argentynie i Brazylii zmusiły Urugwaj do wprowadzenia 20 czerwca, po raz pierwszy od dwudziestu lat, płynnego kursu peso. W efekcie spadł on od tego czasu o około 32% i na początku bieżącego tygodnia za 1 USD płacono nieco ponad 25 peso. Towarzyszyła temu zniżka notowań obligacji rządowych. Rentowność najpopularniejszych z nich, o terminie wykupu w 2012 r., osiągnęła 27,7%, wobec 17,5% przed tygodniem.

Sytuację finansową Urugwaju krytycznie oceniła agencja Standard & Poor's, obniżając w piątek jego rating o dwa punkty z BB- do B. Była to już trzecia tego rodzaju decyzja od początku roku.

Zdaniem niektórych inwestorów, krajowi temu nie uda się uniknąć niewypłacalności. Uważają oni, że jedynym wyjściem byłaby dodatkowa pomoc udzielona przez MFW. W czerwcu instytucja ta zorganizowała nowe kredyty zagraniczne, wynoszące łącznie około 3 mld USD, które mają być wypłacone w ciągu półtora roku. Wsparcie to nie zahamowało jednak wycofywania wkładów bankowych i spadku rezerw dewizowych. Odpływ kapitałów jest bowiem szybszy niż ich dopływ z zagranicy.