- Spółka jest w bardzo złej sytuacji finansowej. Jeśli dostanie ocenę śmieciową, to
zrefinansowanie długu będzie bardzo trudne. Ja nie będę kupował obligacji Fiata - powiedział agencji Bloomberga Hans Grundeken z firmy Kempen Capital Management w Amsterdamie, która zarządza 800 mln USD.
Fiat poinformował właśnie o trzeciej z rzędu kwartalnej stracie i zapowiedział, że nie spodziewa się zwiększenia sprzedaży samochodów przed 2004 r. Obligacje spółki już teraz mają najniższy poziom inwestycyjny. Rating jej długu opiewającego na 13,1 mld euro agencja Moody's Investors Service obniżyła w czerwcu do Baa3 z ujemną perspektywą. Rentowność obligacji Fiata za 1,3 mld euro o terminie zapadalności w 2011 r. wzrosła z pierwotnych 6,75% do 10,6%. Takie oprocentowanie mają obligacje spółek z oceną BB, według indeksu wysoko oprocentowanych obligacji sporządzanego przez J.P. Morgan Chase.
Współkierujący spółką Gabriele Galateri na niedawnej konferencji prasowej przyznał, że Fiat znalazł się w - wyjątkowo trudnym otoczeniu rynkowym. Jesteśmy absolutnie zdecydowani konsekwentnie realizować twardą strategię redukcji zdłużenia. Jest to dla nas najważniejszy cel w dziedzinie finansowej na ten rok - dodał.
Jeśli wiarygodność kredytowa Fiata zostanie obniżona do poziomu śmieciowego, to znajdzie się on w towarzystwie Ericssona, Alcatela i Vivendi, którym oceny obniżono w lipcu. A niższy rating oznacza dla spółek większe koszty pożyczania pieniędzy, gdyż inwestorzy kupujący ich obligacje domagają się wyższego oprocentowania, które zrekompensowałoby im ryzyko związane z ewentualną niewypłacalnością lub bankructwem.