Brytyjczycy postanowili skupić uwagę na redukcji kosztów. Postanowiono zwolnić przeszło 11 tys. pracowników, dzięki czemu zmniejszono o 14% wydatki związane z zatrudnieniem. Jednocześnie zrezygnowano z nieopłacalnych połączeń i sprzedano część niepotrzebnych samolotów, a także inne zbyteczne aktywa, uzyskując w ten sposób 19 mln funtów. Sprzedaż objęła m.in. jednostkę Go Fly, oferującą tanie przeloty.
Łącznie w omawianym kwartale ograniczono koszty o 15%, a ilość miejsc w samolotach o 12%. Na paliwo wydano mniej o 24%, koszty sprzedaży zmalały o 15%, a pozostałe koszty operacyjne o 20%.
Osiągnięcia te sprawiły, że zysk netto British Airways powiększył się aż o 54%, do 40 mln funtów (62 mln USD), mimo 11-proc. spadku wpływów ze sprzedaży do 2,05 mld funtów. Tak dobry rezultat był zaskoczeniem dla analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga, którzy przy wpływach mniejszych o ponad 10% spodziewali się straty sięgającej 24 mln funtów.
Kierownictwo spółki zdaje sobie sprawę, że po zeszłorocznym spadku popularności przewozów lotniczych sytuacja w tej sferze usług będzie nadal trudna i dlatego w całym bieżącym roku spodziewa się zmniejszenia wpływów ze sprzedaży. Dyrektor generalny Rod Eddington podkreślił jednak dążenie British Airways do podnoszenia efektywności poprzez redukcję kosztów, co powinno ograniczyć zależność przedsiębiorstwa od ogólnej koniunktury w transporcie powietrznym.
Bezpośrednio po ogłoszeniu wyników finansowych notowania brytyjskiego potentata lotniczego wzrosły w piątek o ponad 3%. Jednak mimo pozytywnej reakcji rynku, cena akcji Briitish Airways jest wciąż o 21% niższa niż na początku roku. Ich spadek jest przy tym znacznie większy od zniżki indeksu Bloomberga, obejmującego europejskie towarzystwa lotnicze, który w bieżącym roku stracił na wartości 5,7%.