Zaledwie w 37 dni po ujawnieniu nieprawidłowości w księgach tego koncernu telekomunikacyjnego aresztowano Scotta Sullivana, byłego dyrektora finansowego, oraz Davida Myersa, byłego szefa działu kontroli obrachunkowej koncernu. Noc ze środy na czwartek spędzali obaj w ekskluzywnym Hotel Elysee przy Madison Avenue na Manhattanie. O godz. 7.00 rano zostali obudzeni przez agentów FBI, zakuci w kajdanki i odprowadzeni do aresztu. Mimo stosunkowo wczesnej pory scenę ich wyprowadzania z hotelu nakręcili kamerzyści najważniejszych stacji telewizyjnych. Pokazano ją już w porannych dziennikach.

Tuż po aresztowaniu Sullivana i Myersa odbyła się w Waszyngtonie konferencja prasowa Johna Ashcrofta, prokuratora generalnego. - Skorumpowani członkowie zarządów korporacji nie są lepsi od zwykłych złodziei, kiedy oszukują swoich podwładnych, okradają inwestorów - powiedział Ashcroft. Dodał, że jeżeli stawiane aresztowanym zarzuty potwierdzą się, każdy z nich może spędzić w więzieniu do 65 lat. W kilka godzin po aresztowaniu Sullivan i Myers zostali doprowadzeni do sądu. Po wysłuchaniu oskarżeń prokuratury sędzia zwolnił ich za kaucją. Na zarzuty będą mogli odpowiadać z wolnej stopy.

Piątkowa prasa z dużą rezerwą komentuje telewizyjne widowisko aresztowania Sullivana i Myersa. Sprzyjający demokratom "The New York Times" uważa je za element kampanii wyborczej republikanów przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Zdaniem gazety, republikanie - którzy zawsze pielęgnowali dobre kontakty ze światem biznesu - przez spektakularne sceny aresztowania członków amerykańskich korporacji zamierzają pokazać, że są w stanie oczyścić Wall Street.

"NYT" zwraca uwagę, że spektakularne aresztowania dotyczą ludzi nowej ekonomii, którzy mają lepsze powiązania z demokratami. Nie zakuwa się w kajdanki członków władz Enronu. Czyżby dlatego, że Enron miał powiązania z rodem Bushów? - zastanawia się gazeta.