Jednocześnie nie mamy wiarygodnych sygnałów co do tego, jak daleko korekta może sięgnąć i jak długo potrwać. Z jednej strony, na początku tygodnia została podjęta nieudana próba przełamania wsparcia w połowie białej świecy z 26 lipca na wysokości 1056 pkt., co zaowocowało mocniejszym ruchem w górę. Tu jednak byki szybko napotkały problemy i nie mogły przedostać się ponad obszar wyznaczany przez długą czarną świecę z 25 lipca. Zresztą nie ma się co dziwić, gdyż tuż powyżej przebiega również linia opisująca tendencję zniżkową, rozpoczętą w pierwszych dniach czerwca, czyniąca ten poziom jeszcze silniejszą barierą podażową. Dopiero jej przełamanie dałoby podstawy przynajmniej do krótkoterminowego optymizmu. Zanim to się stanie, musimy rozważać niekorzystne dla posiadaczy akcji scenariusze, tym bardziej że na ich realizację wskazuje bardzo wiele czynników.
Wśród nich warto wskazać na dwa mniej popularne indeksy: cenowy naszego rynku i segmentu technologicznego TechWIG. Pierwszy z nich przełamał 25 lipca ważne wsparcie w postaci dołka z października 1998 r. i zatrzymał się na niewiele niżej położonym dołku z grudnia 1995 r. Jednocześnie przez cały tydzień wskaźnik ten nie powrócił ponad przebite wsparcie, co nakazuje potraktować ostatnie sesje jako formę ruchu powrotnego do tego poziomu, po zakończeniu którego kontynuowane będą zniżki. Na TechWIG-u doszło do wypełnienia minimalnego zasięgu spadków wynikających z wysokości formacji trójkąta, utworzonej w okresie od października ub.r., do marca br. Niepokoją tu jednak dwa fakty. Przecenę zatrzymała wartość wyliczona w oparciu o rozmiar figury w punktach, która dawała bardziej pesymistyczną prognozę od tej wyliczonej w procentach. To wyraźna oznaka słabości rynku, tak samo jak niezbyt imponujące rozmiary ostatniej korekty. Skłania to do wniosku, że niedźwiedzie nie poprzestaną jedynie na wypełnieniu minimalnego zasięgu. Dla tego indeksu zwyżki powstrzymała również najszybsza linia trendu malejącego, na wysokości której znalazły się górne cienie świec ze środy i czwartku. Nie stało się więc nic, co mogłoby zaniepokoić zwolenników spadków.
Symptomatycznie przebiega korekta w segmencie spółek o największej kapitalizacji. Na wykresie minutowym tygodniowe ocieplenie nastrojów przybrało formę zwyżkującej flagi, z kolejnymi dołkami wyraźnie zachodzącymi na poprzedzające je szczyty. Taki układ jest charakterystyczny dla ruchów wtórnych w trendach zniżkowych i pozwala spodziewać się dalszej przeceny. W piątek przed południem została przerwana dolna granica tej formacji, zapowiadając test dwóch krótkookresowych wsparć: wspomnianych powyżej 1056 pkt. i ostatniego minimum przy 1042 pkt. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element, a mianowicie próbę wyprzedzenia przez inwestorów osiągnięcia przez rynek lokalnego minimum. Atak popytu z 26 lipca nastąpił w połowie białej świecy z 9 października, kiedy bardziej znaczącym wsparciem była górna granica niewielkiej konsolidacji z tego miesiąca. Tłumaczyłoby to częściowo słabość ostatnich zwyżek, gdzie łapiący dołek, próbują szybko zrealizować nawet niewielki zysk. Odbiegając nieco od analizy technicznej można także zauważyć, że na większości emerging markets korekta miała dużo mniejsze rozmiary niż na głównych rynkach świata.
Trudno też znaleźć pozytywne wskazania w przebiegu średnich czy wskaźników. O sile trendu świadczy fakt, iż WIG20 od 2 miesięcy nie może przebić się ponad średnią z 15 sesji. Dłuższe średnie kroczące są na razie nieosiągalne. Oscylatory spadły do dawno już nienotowanych poziomów. MACD, jeden z najpopularniejszych indykatorów podążających za trendem, jest najniżej od marca ub.r., RSI w lipcu również miał wartości ostatnio notowane ponad półtora roku temu, a od miesiąca konsoliduje się. Mamy więc kolejne potwierdzenie siły głównej tendencji spadkowej.Dlatego rozważania o możliwości trwalszego ocieplenia się klimatu inwestycyjnego trzeba uznać za przedwczesne. Potencjał zwyżkowej korekty nie jest na tyle duży, by myśleć o kupowani akcji. Posiadacze gotówki powinni cierpliwie czekać na powrót spadków na rynek, które dopiero pokażą jego prawdziwą siłę. Wtedy zobaczymy, jak duża jest determinacja sprzedających. Konkludując, można nakreślić na najbliższy tydzień dwa scenariusze. Jeden zakłada dalszą stabilizację cen w obszarze czarnej świecy z 25 lipca i drugi, chyba bardziej prawdopodobny, powrotu do głównej tendencji i dalszych spadków, prowadzących do testu ubiegłorocznego dołka przy 990 pkt. Do przewartościowania oceny krótkoterminowej sytuacji na parkiecie skłoni zamknięcie powyżej 1116 pkt., tożsame z zasłonięciem okna bessy z 22 lipca, zapowiadające silniejsze odreagowanie fali dwumiesięcznych zniżek.