- To, co chcieliśmy wybudować, to najnowocześniejszy parkiet giełdowy XXI wieku - powiedział prezes NYSE Richard Grasso. Według wcześniejszych projektów, aż 10 pięter w nowym wieżowcu przy Wall Street miała zająć giełda. Plany te legły jednak w gruzach. Także rzecznik Nowego Jorku przyznał, że negocjacje nie będą już raczej kontynuowane.

Poszło jak zwykle o pieniądze. Nowy Jork boryka się z poważnymi problemami finansowymi i władze miasta uznały, że nie będą w stanie wypełniać wszystkich zobowiązań, uzgodnionych jeszcze za czasów administracji poprzedniego burmistrza Rudolpha Giulianiego. Miasto zaproponowało wówczas poszukującej nowej siedziby giełdzie przeprowadzkę na sąsiednią ulicę w zamian za poważne ulgi podatkowe i inne udogodnienia. Oszczędności dla NYSE sięgałyby miliarda dolarów.

Nowy burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg uznał jednak, że wobec wynoszącego już 5 mld USD deficytu w miejskiej kasie, nie stać go na takie prezenty. Ponieważ po zamachach z 11 września 2001 r. NYSE i tak potrzebowała rezerwowego parkietu, aby uniknąć przerw w pracy w przypadku kolejnego ataku terrorystycznego, zaczęto rozmawiać o skromniejszej wersji projektu, przy zmniejszonych zobowiązaniach ze strony miasta. Bloomberg jednak chciał za wszelką cenę utrzymać drugi parkiet NYSE na Manhattanie. Plany wyprowadzki uznał za dowód na zwycięstwo terrorystów. - Nikt nie powinien uciekać z miasta w dzisiejszych czasach - mówił przed kilkoma dniami gospodarz Nowego Jorku.

Załamanie rozmów nie oznacza jednak definitywnej wyprowadzki NYSE z Nowego Jorku. Druga siedziba giełdy może powstać w jednej z dwóch dzielnic - na Brooklynie lub Queens. Inne rozważane lokalizacje to Long Island i powiat Westchester - już poza administracyjnymi granicami Nowego Jorku, ale wciąż jeszcze w obrębie wielkiej aglomeracji. Przestano natomiast mówić o wyprowadzce giełdy do pobliskiego New Jersey, czym władze NYSE groziły jeszcze dwa lata temu.