Na warszawskim rynku akcji od dłuższego czasu panuje dekoniunktura. Kursy większości walorów spadły. W ciągu ostatnich trzech miesięcy Indeks Cenowy PARKIETU, obejmujący wszystkie rodzime spółki, stracił prawie 16%. Posiadacze akcji firm spożywczych mają jednak powody do zadowolenia. Indeks cenowy tego sektora zyskał w tak trudnym otoczeniu 1%. Poza spółkami spożywczymi tylko NIF-y i przedstawiciele sektora materiałów budowlanych odnotowali w tym czasie wzrosty (4%).
Zyski z indeksu spółek spożywczych okazują się jednak skromne, porównując stopę zwrotu z zyskami z instrumentów zbliżonych do wolnych od ryzyka. Obligacje w ciągu minionych trzech miesięcy zagwarantowały dwukrotnie większą rentowność.
Od kwietnia tego roku indeks cenowy firm spożywczych znajduje się w trendzie horyzontalnym. Trend ten jest niekorzystny dla inwestorów. Trudno w nim zarabiać. Jednocześnie w okresach bessy stanowi swoiste zabezpieczenie przed gruntowną przeceną cen akcji. Niestety, wciąż jest to tylko ochrona przed spadkami, która nie stwarza możliwości zarabiania.
W długim terminie sektor spożywczy znajduje się w trendzie spadkowym. Ukształtowanie się szczytu po jesiennych wzrostach, zapoczątkowanych we wrześniu ubiegłego roku, nastąpiło pod koniec stycznia 2002 r. (kilka dni później niż na Indeksie Cenowym PARKIETU). Od tego czasu przeciętna spółka spożywcza straciła przeszło 18% (przeciętna spółka giełdowa ponad 27%). Jak widać, w długim terminie walory firm spożywczych były mniej podatne na spadki niż cały rynek.
Na wykresie widać, że indeks sektora spożywczego znajduje się w przestrzeni ograniczonej dwiema liniami trendu. Z jednej strony, (w średnim terminie), byki nie mogą przejąć inicjatywy, gdyż utrudnia im to stromo opadająca linia trendu spadkowego (1850 pkt.). Była ona bezskutecznie testowana co miesiąc (z wyjątkiem kwietnia) w tym roku. Z drugiej zaś strony, przed spadkami chroni posiadaczy akcji spożywczych wznosząca się linia trendu wzrostowego, zapoczątkowanego jeszcze w 1998 roku (1750 pkt.). Trend zostanie wykrystalizowany, kiedy padnie jedna z tych linii. Mniej wiarygodna jest pierwsza z nich. Jej przełamanie byłoby zapowiedzią nadchodzącej poprawy koniunktury.