Teraz International Accounting Standards Board zamierza dostarczyć Europejczykom nowe narzędzia, pozwalające na dokładniejsze kontrolowanie opcji. Ta międzynarodowa instytucja opracowująca standardy rachunkowości postanowiła przed dwoma tygodniami przygotować przepisy, które będą zmuszały większość z 6 tys. publicznych spółek z Unii Europejskiej do księgowania opcji jako wydatków już w momencie przydzielania ich.
Zadowoleni z takiego rozwiązania są działacze organizacji broniących praw akcjonariuszy. Dotychczas bowiem większość europejskich spółek albo w ogóle nie księgowała opcji, albo czyniła to dopiero po ich wykonaniu, co łagodziło wpływ na zyski.
Nowe przepisy mają być opracowane w przyszłym roku, a obowiązywać zaczną od 2004 r. Na razie nie wiadomo więc, jak będą sprecyzowane te zasady, ale wiadomo, że ograniczą liczbę programów opcyjnych, gdyż staną się one mniej atrakcyjne. Analitycy i doradcy finansowi próbują już oszacować, w jakim stopniu opcje stracą na popularności.
W niektórych spółkach, które rozdają opcje na akcje, wprowadzenie nowych przepisów będzie oznaczało zmniejszenie o miliony euro ich zysków.
Richard Windsor, analityk z Nomura International, obliczył, że gdyby francuski Alcatel już teraz wliczał opcje w koszty, to za ubiegły rok miałby stratę z działalności operacyjnej w wysokości 1,35 euro na akcję, zamiast 60 centów zysku. Strata Ericssona zwiększyłaby się z 1,48 korony na akcję do 1,72 korony, a francuska spółka opracowująca oprogramowanie Business Objects miałaby 22 eurocenty zysku na akcję, zamiast 74 eurocentów.