Reklama

Wszystko zależy od sierpnia

Spadek cen żywności w lipcu skłonił część banków do redukcji prognoz tegorocznej inflacji. W tej chwili analitycy oczekują, iż wyniesie ona ok. 2,5-2,6%, jednak niektórzy twierdzą, że na pewno będzie niższa niż 2%. A to oznaczałoby, że Rada Polityki Pieniężnej znowu nie trafi w cel inflacyjny.

Publikacja: 08.08.2002 09:12

Pierwotny cel inflacyjny, ustalony przez RPP około roku temu, wynosił 5% plus/minus jeden punkt procentowy. I, zdaniem większości analityków, był realny, z niewielkim ryzykiem przestrzelenia od góry. Główną przyczyną tak wysokiej inflacji miał być deficyt budżetowy oraz wzrost gospodarczy, pobudzający wzrost cen. Jednak już od początku tego roku było coraz bardziej jasne, że jeśli cel inflacyjny nie zostanie osiągnięty, to dlatego, że inflacja będzie zbyt niska, a nie za wysoka. Oczekiwane ożywienie gospodarcze bowiem nie nadchodziło. A gdy do niskiego popytu wewnętrznego dołożył się mocny spadek cen żywności, który rozpoczął się już w maju, dla wszystkich stało się jasne, że inflacja na koniec roku spadnie poniżej 4%. W czerwcu RPP - nieoczekiwanie - zdecydowała się na zmianę celu inflacyjnego na ten rok, obniżając go z 5% plus/minus 1 pkt. proc. do 3% plus/minus 1 pkt. proc.

Na razie większość analityków jest zdania, że tym razem cel zostanie zrealizowany. I to mimo faktu, że ostatnie dane o spadku cen żywności w II połowie lipca skłoniły część banków do redukcji prognoz.

- Obniżyliśmy naszą prognozę do 2,5-2,6% - powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista banku Pekao SA. Nad redukcją zastanawiają się też analitycy Banku Handlowego, którzy wcześniej szacowali inflację na 2,5%. Takiej samej inflacji - 2,5% - oczekują analitycy BZ WBK, którzy redukcji swojej prognozy dokonali nieco wcześniej, gdy resort finansów obniżył akcyzę na alkohole.

Analitycy przewidują, że na wzrost inflacji wpłynie podwyżka cen energii, wzrost cen paliw, spowodowany osłabieniem złotego. Tempo wzrostu cen przyspieszy także sam spadek kursu naszej waluty. Wreszcie nie bez znaczenia będzie tzw. baza statystyczna, czyli niskie wzrosty cen w III i IV kwartale ubiegłego roku. Wystarczy więc, aby w tym roku ceny w poszczególnych miesiącach rosły nieco szybciej, a inflacja roczna podskoczy.

Jednak większość ekonomistów przyznaje, że jest szansa, że inflacja może nie wzrosnąć zbyt mocno. Stanie się tak, jeśli ceny żywności nadal będą spadać.

Reklama
Reklama

- Spodziewamy się, że żywność, która zaczęła tanieć w maju, w sierpniu zdrożeje, a w kolejnych miesiącach jej ceny będą rosły nieco szybciej niż przed rokiem - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Gdyby jednak żywność w sierpniu staniała, inflacja byłaby niższa.

Także Jacek Wiśniewski uważa, że sporo zależy od żywności i - ewentualnie - cen paliw. - Jednak musiałoby to być coś nieoczekiwanego - dodaje.

Ale ekonomiści BIG-BG są pewni - na koniec roku inflacja będzie poniżej 2%. - Nie wiemy jeszcze dokładnie, ile - powiedział Piotr Chwiejczak, analityk tego banku. - Nasza niepewność bierze się stąd, że nie wiemy, jak na inflację przełoży się m.in. osłabienie złotego oraz spadek akcyzy. Sądzimy także, że również w I połowie przyszłego roku wskaźnik ten nie odchyli się zbyt mocno od 2%.

Potwierdzenie się prognoz BIG-BG byłoby ciosem dla RPP. Do tej pory ani razu nie trafiała ona w wyznaczony przez siebie cel inflacyjny, a gdyby zdarzyło się to także w roku bieżącym, byłby to już piąty rok z rzędu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama