Wreszcie spadek wielkości depozytów i wzrost gotówki w obiegu jest prawdopodobnie efektem powiększania się tzw. szarej strefy. Silne obłożenie fiskalne sprawia, że część przedsiębiorców decyduje się na działalność z pominięciem systemu podatkowego i bankowego. Transfery pieniędzy odbywają się nieformalnymi kanałami. PARKIETOWI jest znany przypadek wielomilionowej zapłaty za pewne zobowiązanie, co dłużnik uczynił, przynosząc torbę wypchaną po brzegi pieniędzmi.
Z naszych obliczeń wynika, że w okresie styczeń 2001 - czerwiec 2002 nastąpiło przegrupowanie części zasobów pieniędzy. W tym okresie wartość depozytów z terminem do 2 lat zmniejszyła się o 0,9%. Dodatnią dynamikę wykazywały z kolei depozyty na żądanie (+22,2%) i gotówka w obiegu (+29%). Oszczędzanie długoterminowe, jak widać, nie jest w modzie.
Rezerwy bankowe
W Polsce kwestie dotyczące zawiązywania rezerw na poczet tzw. ekspozycji kredytowych reguluje rozporządzenie Rady Ministrów z 10 XII 2001 r. w sprawie zasad tworzenia rezerw na ryzyko związane z działalnością bankową (Dz.U. nr 149, poz. 1672 z dnia 22 XII 2001). Ten akt prawny nakazuje bankom tworzenie rezerw celowych na ekspozycje kredytowe (należności, z wyłączeniem odsetek, także skapitalizowanych, zobowiązania pozabilansowe o charakterze finansowym i gwarancyjnym, pożyczki i kredyty na rzecz Skarbu Państwa, kredyty mieszkaniowe, pożyczki i kredyty konsumpcyjne, rezerwa na ryzyko ogólne, pierwotna wysokość zabezpieczonej kwoty). Ekspozycje kredytowe kwalifikuje się do kilku kategorii - "normalne" (w zakresie pożyczek i kredytów konsumpcyjnych), "pod obserwacją" i "zagrożone" (dzielą się "poniżej standardu", "wątpliwe" i "stracone").
Skoncentrujmy się na kredytach udzielanych przez banki prywatnym spółkom prawa handlowego. Banki ustalają skalę ryzyka kredytowego przy użyciu dwóch kryteriów: terminowości spłat kapitału lub odsetek oraz sytuacji ekonomiczno-finansowej dłużnika. W przypadku ekspozycji na rzecz Skarbu państwa, a także należności z tytułu pożyczek i kredytów konsumpcyjnych wystarczy spełnienie terminowości spłaty kapitału lub odsetek. To jednak szczególne przypadki. Zasadniczo banki ustalają ryzyko kredytowe przy kumulatywnym spełnianiu obu przesłanek - terminowści i sytuacji ekonomiczno-finansowej. Pierwsze kryterium nie pozostawia wątpliwości, jest łatwo weryfikowalne. Jeżeli dłużnik spłaca swoje zobowiązania zgodnie z terminami zawartymi w umowie kredytowej, wówczas jest ono spełnione. Drugie kryterium przysparza o wiele więcej problemów. Dużo zależy od interpretacji dawcy kapitału. Ustawodawca pokusił się o wskazanie, jak można mierzyć kondycję kredytobiorcy. W grę wchodzą mierniki ilościowe (wskaźniki efektywności działania, wskaźniki płynności, wskaźniki rotacji majątku obrotowego i zobowiązań bieżących, wskaźniki struktury bilansu, współczynnik wypłacalności dla banków i margines bezpieczeństwa dla ubezpieczycieli), mierniki jakościowe (jakość zarządzania oceniana przez pryzmat działań kadry kierowniczej, stopień zależności od rynku, dotacji i zamówień rządowych, zamówień dużych dostawców i odbiorców) oraz oceny uznanych agencji ratingowych. Sytuacja ekonomiczno-finansowa jest kryterium niełatwym do interpretacji. Trudno się dziwić, że kondycja przedsiębiorstwa może być różnie oceniana przez różnych kredytodawców. Przykładowo, jedni mogą uznać spadek rentowności kapitału własnego z 10% do 3% jako istotne pogorszenie kondycji dłużnika, inni z kolei uznają to za chwilowe osłabienie zdolności firmy do absorpcji zysków. Andre Helin, prezes BDO Polska, uważa, że do katalogu czynników, które powinny brać pod uwagę banki, należałoby dołączyć również sytację ekonomiczną sektora, w którym działa dłużnik. Tak się dzieje w systemach rachunkowych państw uprzemysłowionych (np. Dania i Szwecja).