Głównym powodem tej sytuacji jest stagnacja w polskiej i europejskiej gospodarce. To sprawia, że z jednej strony banki notują wolniejszy wzrost dochodów, a z drugiej - pogarsza się jakość kredytów, co zmusza banki do tworzenia rezerw na ten cel. Dotychczas banki pod względem wyników finansowych wypadały lepiej niż spółki z innych branż, czego odzwierciedleniem był wzrost ich kursów w pierwszych miesiącach tego roku.
Sygnałem dla inwestorów o możliwym pogorszeniu wyników za II kwartał były wydarzenia poprzedzające bankructwo Stoczni Szczecińskiej. Największe polskie banki udzieliły tej firmie 1,4 mld zł kredytów. Okazało się jednak, że jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. Banki musiały bowiem utworzyć rezerwy na swoje zaangażowanie kredytowe także w innych firmach.
Według Marcina Materny, analityka z DM BIG-BG, w II kwartale zanotowano tylko niewielki spadek marży odsetkowej. Nadal utrzymuje się ona na poziomie ponad 4%. Zdaniem analityka, to dobra informacja dla banków. Pozytywną tendencją jest spadek kosztów działania największych instytucji. Jednak ze względu na tworzone rezerwy nie poprawiło to wyników banków.
Zdaniem Marcina Wróblewskiego, analityka z DM BZ WBK, w IV kwartale w gospodarce będziemy mogli zauważyć oznaki ożywienia, co, wraz z dalszym obniżaniem stóp procentowych, może doprowadzić do wzrostu akcji kredytowej. Nie należy jednak liczyć, że wzrost ten będzie gwałtowny. Banki bowiem, po wpadce w Stoczni Szczecińskiej, będą bardziej ostrożnie podchodziły do udzielania kredytów.
- Na razie żaden z banków nie opublikował wyników finansowych, które byłyby powyżej oczekiwań rynku. Zawiodły natomiast Pekao, BRE i Kredyt Bank - uważa M. Wróblewski.