Resort finansów nie rozpieszcza ostatnio kupujących - wartość oferowanych bonów jest niewielka, co powoduje, że popyt na te papiery jest stosunkowo duży. Wczoraj wystawiono na sprzedaż bony o wartości nominalnej 400 mln zł, a chętni chcieli kupić papiery za prawie 2,4 mld zł, czyli prawie sześciokrotnie więcej. Nic dziwnego, że przy tak dużej przewadze popytu nad podażą średnia rentowność bonów spadła - wczoraj wyniosła 7,804%. Przy czym, o ile rentowność maksymalna wyniosła niewiele więcej, bo 7,83%, to minimalna była na poziomie 7,5%. A to znaczy, iż część inwestorów jest gotowa kupować papiery po wysokich cenach.

Powodem takiej sytuacji jest coraz niższa inflacja. O ile jeszcze wcześniej było ryzyko, że wskaźnik ten zacznie wkrótce dość szybko rosnąć, to zaskakująca obniżka akcyzy na alkohol, w połączeniu z coraz niższymi cenami żywności, przekonał analityków, że ten wzrost będzie niewielki. A to jeszcze bardziej zwiększa pole do redukcji stóp procentowych. Pierwszego cięcia większość analityków spodziewa się już w tym miesiącu, ale wszyscy twierdzą, że na tym Rada Polityki Pieniężnej nie poprzestanie. Prognozy mówią już o redukcji do końca roku o 100-150 pkt. bazowych.

W tej sytuacji inwestorzy godzą się na wysokie ceny papierów rocznych, bo i tak zarobią wkrótce na ich dalszym wzroście. I zapewne dalszy spadek zyskowności bonów będzie też widoczny na kolejnych dwóch przetargach. Potem rentowność może się nieco ustabilizować, gdyż wszyscy będą czekać na projekt przyszłorocznego budżetu. Jeśli zostanie on uznany za bezpieczny, październik i kolejne miesiące tego roku przyniosą dalszą zniżkę zyskowności.