Złoty we wtorek nieznacznie osłabł - do 4,1900 wobec dolara i 4,1030 wobec euro. Spadek był wynikiem plotek o możliwych zmianach w rządzie Leszka Millera. Biorąc pod uwagę, że rynek złotego nie jest obecnie płynny, sprzedaż nawet niewielkich kwot może mieć duży wpływ na kurs rynkowy. Złoty pozostaje w trendzie bocznym, między 4,18 a 4,22 wobec dolara i nie spodziewam się większych zmian w tym tygodniu.
O wiele więcej działo się na rynku euro/dolara. Według departamentu handlu, sprzedaż detaliczna w USA wzrosła w lipcu o 1,2%, wobec 1,4-proc. wzrostu w czerwcu. Dane były zgodne z oczekiwaniami rynku i nie miały wpływu na kurs dolara. Z kolei niemiecki instytut ekonomiczny ZEW opublikował bardzo pesymistyczne prognozy dotyczące gospodarki niemieckiej i strefy euro. Indeks ZEW spadł o 25,7 pkt., do 43,4 pkt. (największy spadek indeksu od września 2000 r.).
Jednak głównym wydarzeniem na rynku było posiedzenie amerykańskiego Zarządu Rezerwy Federalnej. Obniżka stóp przez Fed pomogłaby amerykańskim rynkom akcji i krótkoterminowo wsparła dolara. Wydaje mi się jednak, że w dłuższej perspektywie, niezależnie od decyzji instytucji kierowanej przez Alana Greenspana, dolar będzie dalej osłabiał się wobec euro.
Dane IMM pokazały, że obserwowane w ostatnich tygodniach umocnienie dolara wobec euro było spowodowane przez krótkoterminowych graczy, którzy zamykali swoje pozycje, kupując dolary. Mamy więc do czynienia z realizacją zysków po kilkumiesięcznych wzrostach euro/dolara.
Uważam, że dopóki nie zobaczymy trwałego napływu kapitału zagranicznego na amerykańskie rynki finansowe, który sfinansowałby ogromny deficyt na rachunku obrotów bieżących w USA, dolar będzie pozostawał pod presją. Myślę, że w perspektywie następnych tygodni euro zbliży się ponownie do parytetu wobec dolara.