WZA budowlanej spółki kwitujące ubiegły rok zostało wznowione w środę. Przerwa (od 19 lipca) była potrzebna, by rada nadzorcza mogła zapoznać się z opinią biegłego rewidenta i wyjaśnieniami zarządu. Do spotkania nie doszło wcześniej, gdyż syndyk postawionej (jeszcze nieprawomocnym postanowieniem sądu) w stan upadłości spółki nie zgodził się na wyasygnowanie środków na delegacje kierownictwa oraz audytorów do Warszawy, gdzie zebrali się członkowie rady nadzorczej.
Z raportu rocznego wynika, że Espebepe zamknęło 2001 rok stratą w wysokości 15,6 mln zł. - Okazało się, że z tej kwoty blisko 7,5 mln zł stanowią rezerwy na odsetki od zobowiązań dotyczących poprzednich okresów. Były to głównie długi zagranicznych przedstawicielstw Espebepe, które generowały straty. W chwili ich likwidacji zarząd utrzymywał, że wszystkie zaległości zostały uregulowane i nie trzeba tworzyć żadnych rezerw. Jako akcjonariusz czuję się teraz oszukana. Rada nadzorcza ma wystosować zalecenie do obecnego kierownictwa spółki, by złożyło stosowne zawiadomienie do prokuratury - stwierdziła Lidia Kochanowicz-Mańk, członek RN Espebepe.
W tej sytuacji absolutorium z wykonania obowiązków za 2001 rok nie otrzymała Elżbieta Malanowska, była wiceprezes spółki ds. finansowych, a obecnie wiceprezydent Szczecina, oraz Adam Badach, jej następca na stanowisku dyrektora finansowego (odwołany po kilku miesiącach).
- Pani Malanowska nie pofatygowała się nawet na walne zgromadzenie, by udzielić wyjaśnień i odpowiedzieć na nasze pytania, a taki obowiązek wynika przecież z kodeksu - dodała L. Kochanowicz-Mańk.
- W momencie gdy rozpoczynało się walne, byłam na urlopie, o czym poinformowałam w przesłanym liście. W dniu wznowienia miałam z kolei ważny wyjazd służbowy. Trudno mi teraz odnieść się do zarzutów i wszystkich spraw związanych z Espebepe, bo od półtora roku nie pracuję w tej firmie. Chcę jednak podkreślić, że wszystkie sprawozdania były badane przez renomowanego audytora i nie zgłaszał on żadnych zastrzeżeń - powiedziała Elżbieta Malanowska.