Reklama

Szansa dla byków

Po dwóch miesiącach niemal nieprzerwanych spadków WIG20 stracił 350 punktów. Teraz nadszedł czas korekty. Byki zbudowały już bazę, która może być podstawą do wzrostu, brakuje tylko wybicia z niej.

Publikacja: 17.08.2002 09:05

Od marca 2000 roku trend główny na GPW ma kierunek spadkowy. Konsolidacja, która miała miejsce między styczniem a czerwcem tego roku, zakończyła korektę tegoż trendu.

Osiągnięty na początku czerwca szczyt na 1393 pkt. dał początek średnioterminowej fali spadkowej, która powinna doprowadzić WIG20 do rekordowo niskiej wartości w trwającej już ponad dwa lata bessie. To przemawia za tym, że trzytygodniowa konsolidacja zakończy się wybiciem w dół.

Jakie będą skutki takiego rozwoju wydarzeń? Wybicie z konsolidacji powinno być dla sprzedających wystarczającą zachętą, żeby za jednym zamachem uporać się z poziomem 1000 pkt. Bariera ta dwukrotnie powstrzymała spadki w, wydawałoby się, beznadziejnej sytuacji. Po raz pierwszy w październiku 1998 roku (kryzys rosyjski), a drugi - w październiku 2001 r. (po ataku na WTC). Za każdym razem odnosiło się wrażenie, że szala zwycięstwa już przechyliła się na korzyść niedźwiedzi, bo w obu wypadkach WIG20 zamykał notowania poniżej1000 pkt., żeby już na następnej sesji triumfalnie powracać ponad tę wartość.

Zatem gdyby wreszcie udało się złamać 1000 pkt., mielibyśmy pewnie lekką panikę i chwilowe przyspieszenie spadków. WIG20 znalazłby się na najniższym poziomie od ponad 6 lat. Podkreślę po raz kolejny, że nie zgadzam się z interpretacją wykresu indeksu, zgodnie z którą doprowadziłoby to do ukształtowania na nim monstrualnej głowy z ramionami. Przypomnę, że zgodnie z definicją, jest to formacja występująca po trendzie wzrostowym. W czasie jej kształtowania mamy do czynienia z dystrybucją akcji z rąk "silnych" do "słabych". Przez ręce słabe rozumiem spekulantów nie do końca przekonanych co do słuszności zajętych pozycji, którzy z byle powodu z chęcią przyłączą się do wyprzedaży walorów.

Tymczasem w tym wypadku mamy ponad 5-letnią figurę (licząc od szczytu w lutym 1997 roku), poprzedzoną ledwo 2-letnim trendem wzrostowym. Dysproporcja ta jest dla mnie nie do przyjęcia. Dlatego nie spodziewam się, by WIG20 znalazł się na poziome 400 punktów, co wynika z wysokości formacji, odmierzonej na skali logarytmicznej.

Reklama
Reklama

Wariant argentyński

Uważam, że spadek poniżej 1000 pkt. może zaowocować "wariantem argentyńskim". Między lutym 1994 r. a sierpniem 2001 r. na wykresie tamtejszego indeksu Merval ukształtowała się głowa z ramionami. Z wysokości figury wynikało, że notowania powinny spaść o 60%.

Tymczasem w trakcie trzech miesięcy po wybiciu z formacji indeks stracił 1/3 wartości, po czym z dużym impetem zaczął odrabiać straty. Cztery miesiące po przełamaniu w dół linii szyi wykres indeksu ponownie znalazł się ponad jej poziomem, co było równoznaczne z załamaniem opisywanej formacji. Trzymając się już analogii z Mervalem - gdyby WIG20 również miał stracić 1/3 wartości po spadku poniżej 1000 pkt., to większy wzrost powinien rozpocząć się z okolic 700 pkt.

Byki mają szansę

Przytoczony wyżej scenariusz (zakładający spadek powyżej 1000 pkt.) będzie aktualny bez względu na to, czy wybicie z trwającej właśnie konsolidacji nastąpi w dół czy w górę. Gdyby trend boczny zakończył się zgodnie z oczekiwaniami kupujących, rzecz po prostu zostanie odroczona w czasie. A są na to szanse.

Na początku tygodnia bykom udało się obronić minimum z końca lipca, ukształtowane na 1042 pkt. Ponowny spadek w okolice tego poziomu odbył się przy niskich obrotach, które na sesji 12 sierpnia spadły poniżej 70 mln zł.

Reklama
Reklama

Dość gwałtowne odbicie sprawiło, że pojawiła się szansa na ukształtowanie formacji podwójnego dna. Bykom udało się doprowadzić do przełamania najszybszej linii trendu, opisującej ostatnie dwa miesiące notowań. To sprawia, że ich pozycja jest wyjątkowo mocna, uwzględniając oczywiście fakt, iż trend główny ma kierunek spadkowy.Do pełnego ukształtowania podwójnego dna brakuje ostatniego, ale najważniejszego elementu - wybicia ponad linię szyi, przy zwiększonych obrotach. Wyznaczają ją dwa sierpniowe szczyty, znajdujące się w okolicach 1190 pkt.

Tylko 40 punktów?

Wysokość podwójnego dna to 40 punktów. Odmierzając tę wielkość w górę od linii szyi oczekuję, że w razie wybicia indeks osiągnie 1130 pkt. Ale to tylko minimalny zasięg wzrostu.

Podwójne dno to charakterystyczna dla tej bessy formacja, w oparciu o którą dochodzi do zmiany trendu krótkoterminowego. Tak było w kwietniu i październiku ubiegłego roku. O ile w pierwszym wypadku zasięg wzrostu wynikający z figury został przekroczony nieznacznie, to w drugim dwutygodniowa formacja dała początek zwyżce, która w pierwszej fazie zwiększyła wartość WIG20 o 30%.

Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na zachowanie wskaźnika MACD, charakterystyczne dla początku istotnego wzrostu. Znajdując się głęboko w obszarze bessy oscylator przełamał swoją średnią, po czym kiedy indeks testował ostatnie minimum, MACD utrzymał się ponad linią sygnalną. Podobnie wskaźnik zachowywał się w październiku 2000 roku i w kwietniu 2001 roku, dając początek poważnym korektom spadków.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama