Zgodnie z oczekiwaniami, piątkowa sesja na rynku walutowym była bardzo spokojna. Złoty osłabił się nieznacznie w stosunku do koszyka walut, do 3,5% po mocnej stronie parytetu, głównie z powodu zmiany kursu euro/dolar. Na koniec dnia dolar był kwotowany na poziomie 4,1775, podczas gdy euro na 4,1150. Płynność na rynku była bardzo niewielka i należy powiedzieć, że sesja praktycznie nie miała znaczenia dla dalszych perspektyw złotego.

Sytuacja na rynku walutowym powinna zmienić się już od początku przyszłego tygodnia. W poniedziałek GUS opublikuje dane o inflacji, co ożywi dyskusję na temat przyszłej polityki monetarnej RPP. Rynek spodziewa się inflacji na poziomie 1,3-1,4% i takie dane powinny umacniać oczekiwania kolejnych obniżek stóp procentowych. Luzowanie polityki monetarnej jest dobrze przyjmowane przez rynek walutowy, gdyż poprawia perspektywy rozwoju gospodarczego. Dlatego, mimo że dane ekonomiczne mogą świadczyć o wciąż utrzymującej recesji w polskiej gospodarce, nie powinny osłabić złotego.

Od kilku sesji złoty porusza się w trendzie bocznym, pomiędzy 3,5% a 4,2% po mocnej stronie parytetu. Linia wsparcia dla dolar/złotego jest na poziomie 4,15, podczas gdy poziom oporu - na 4,1870.

Na świecie euro stopniowo umacnia się wobec dolara. Gwałtowne odbicie na amerykańskich rynkach akcji spowodowało osłabienie waluty europejskiej do poziomu 0,9745 w czwartek, jednak w piątek euro systematycznie odrabiało straty, osiągając pod koniec dnia 0,9860. Musimy pamiętać, że kurs dolara jest bardzo mocno skorelowany z amerykańskimi rynkami akcji. Dlatego ostatnie odreagowanie w USA wspiera dolara. Koniunktura na giełdzie jest zmienna i biorąc pod uwagę bardzo negatywne dane ekonomiczne w USA, obecny optymizm może się bardzo szybko skończyć.