Reklama

Efekty reorganizacji zobaczymy w 2003 roku

Z Marcusem Nagelem, prezesem zarządu Skarbiec Asset Management Holding, rozmawia Adam Mielczarek

Publikacja: 20.08.2002 08:13

Kierowana przez Pana grupa jest w trakcie reorganizacji. Jakie będą z tego tytułu oszczędności dla firmy i co zyskają klienci?

Podstawowym celem reorganizacji, której zakończenie zaplanowaliśmy na przełom sierpnia i września br., jest zebranie wszystkich spółek, zajmujących się poszczególnymi zadaniami w ramach szeroko rozumianego asset management, pod jednym dachem. W skład holdingu wejdzie TFI Skarbiec, BRE Asset Management, BRE Agent Transferowy, spółka dystrybucyjna Skarbiec Serwis Finansowy oraz - ze względów prawnych na poziomie operacyjnym - PTE Skarbiec-Emerytura. Takie rozwiązanie z jednej strony podniesie efektywność działań, zaś z drugiej pozwoli ograniczyć koszty. Ostateczne efekty będą widoczne w 2003 roku. Szacujemy, że koszty stałe spadną o około 15%, a w niektórych obszarach działalności nawet o 20%.

Co jednak będą mieć z tego klienci? Oni również zaoszczędzą?

Korzyścią dla klienta będzie wyższa efektywność i poprawa jakości obsługi. I to w kilku płaszczyznach: wyników zarządzania, tworzenia nowych produktów, sieci dystrybucji, marketingu.

Czy z racji Pańskiego pochodzenia i dotychczasowego przebiegu kariery zawodowej należy się spodziewać, że będzie to kopia produktów oferowanych w Niemczech?

Reklama
Reklama

Nie, na pewno nie będzie to kopia.

Ma Pan doświadczenie w tworzeniu międzynarodowych filii firmy ADIG. Teraz celem będzie stworzenie przyczółka w Polsce?

Niezupełnie. Jedynym udziałowcem Skarbiec AMH jest BRE Bank, i tak pozostanie.

Przejdźmy do szczegółów. Czy, z punktu widzenia inwestora, produkty finansowe będą kosztować tak samo drogo jak teraz?

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że produkty finansowe, np. zarządzanie aktywami, są drogie. Wszystko jest kwestią skali. Im wyższe aktywa, tym koszty mogą być niższe. Ta skala w Polsce wciąż jest mała. Proszę też zwrócić uwagę, że np. zarządzanie funduszem inwestycyjnym jest biznesem niskomarżowym. TFI żyje praktycznie wyłącznie z opłat za zarządzanie, z których ponieść zresztą trzeba określone w statucie koszty. Jeśli spojrzymy na opłaty w funduszach zarządzanych przez TFI Skarbiec, to okaże się, że jest to - w zależności od funduszu - od 1%, do 4%. Nie sądzę zatem, by były to wygórowane koszty.

Nie ma zatem szans na zmniejszenie chociażby opłat w ramach funduszu emerytalnego, które w porównaniu z firmami typu asset management są horrendalnie drogie, a które klient musi płacić.

Reklama
Reklama

System emerytalny generuje wysokie koszty, gdyż tak został stworzony przez ustawodawcę. Ten zaś dążył głównie do wysokiej przejrzystości funkcjonowania, co oczywiście jest działaniem w interesie uczestników OFE - przyszłych emerytów. Z kolei udziałowcy poszczególnych PTE zainwestowali w biznes emerytalny ogromne pieniądze i nic dziwnego, że chcą na nim zarobić. Jeśli w którymś momencie zobaczą zyski, to znaczy, że system ten jest zdrowy. Nie sądzę zatem, by opłaty spadały. Wpływające składki są bowiem jeszcze zbyt małe, by mówić o obniżkach prowizji. Do tego dochodzą niezawinione przez nas kłopoty w przekazywaniu składek przez ZUS. Moim zdaniem, trzy lata to za mało, by w pełni oceniać efektywność działania systemu emerytalnego.

Pytam o to z punktu widzenia przyszłego emeryta, który dobrze wie, że za taką samą usługę można zapłacić kilka razy mniej i mieć identyczne efekty. Czy nie lepiej zrezygnować z przymusu ubezpieczeń społecznych, co doprowadzi do spadku opłat?

Problem polega na tym, że jest to proste wyjście z sytuacji dla ludzi, którzy mają o inwestowaniu pieniędzy jakieś pojęcie. Ten system stworzył jednak rząd i to on narzucił pewne rozwiązania. Ich konsekwencją są np. ogromne koszty pozyskiwania klientów.

Myślę jednak, że prędzej czy później opłaty będą jednak spadały, ponieważ zmaleją przeciętne koszty utrzymania technicznego i obsługi klientów. Dziękuję za rozmowę.

Marcus Nagel (lat 36) od niedawna jest prezesem Skarbiec AMH. Wcześniej kierował TFI Skarbiec. Przez całą karierę zawodową związany był z rynkiem finansowym i giełdą. Jest absolwentem Uniwersytetu im. Goethego we Frankfurcie nad Menem oraz American Graduate School of International Management Thunderbird w Arizonie.

W latach 1987-1992 odbywał praktyki zawodowe w Niemczech, m.in. także jako makler w Dresdner Banku. Następnie przez dwa lata pracował w ADIG - najstarszym niemieckim towarzystwie funduszy inwestycyjnych. Od pięciu lat pracuje w Polsce. Tu tworzył TFI Skarbiec, od początku pełniąc funkcję wiceprezesa zarządu. Nadzorował także tworzenie poszczególnych funduszy zarządzanych przez Skarbiec, takich jak Sezam czy Skarbiec-Gwarancja.

Reklama
Reklama

Marcus Nagel ma żonę oraz trzech synów. Jego hobby to gra w tenisa ziemnego oraz golfa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama