Największe znaczenie dla rynku miało w ubiegłym tygodniu to, co się nie wydarzyło. Nie doszło więc we wtorek do obniżenia stóp procentowych przez Komitet Rynku Otwartego Rezerwy Federalnej. Fed dość krytycznie wypowiedział się o aktualnej kondycji gospodarki, nie wykluczył kolejnej redukcji stóp, jeżeliby miało dojść do załamania się obserwowalnych, acz słabnących oznak poprawy gospodarczej. Na decyzję Fed i towarzyszące jej komentarze giełda zareagowała dużymi spadkami, które trwały tylko jedną sesję.
W środę, kiedy mijał wyznaczony przez SEC termin certyfikowania kwartalnych raportów przez dyrektorów generalnych i finansowych największych spółek, nie doszło do wybuchu żadnego skandalu księgowego. Znakomita większość dyrektorów zaprzysięgła złożone wcześniej raporty, nie dokonując w nich żadnych zmian. Największej korekty dokonało AOL Time Warner. Zgodnie z oświadczeniem zarządu spółki przez błędne zaksięgowanie zawyżono dochody o 49 mln USD.
Brak sensacji księgowych został powitany przez giełdę z ulgą i dużymi wzrostami, które przedłużyły się na czwartek, mimo upadających US Airways, kryzysu finansowego w Ameryce Południowej i wzrostu cen ropy. Zupełnie tak, jakby na Wall Street obudził się byk, który nie ma ochoty zajmować się złymi wiadomościami ekonomicznymi.
Już czwarty, kolejny tydzień Dow Jones Industrial Average zakończył na plusie - tym razem dodając 0,3%. Na zachowaniu DJIA zaciążyły akcje przedsiębiorstw powiązanych z sektorem lotnictwa cywilnego - Boeing, United Technologies, Honeywell - których kursy solidarnie spadały, reagując na wieści o problemach US Airways. Znacznie lepiej sprawował się S&P 500, który również zakończył na plusie czwarty tydzień z rzędu, tym razem wzrastając o 2,2%. Najwięcej, bo 4,2%, zyskał stechnologizowany Nasdaq Composite.
- Giełda zaczyna ignorować złe wieści. Ale wciąż jest za wcześnie na stwierdzenie, że oznacza to początek długoterminowego rynku byka - sądzi cytowany przez CBS MarketWatch Mark Arbeter, szef działu analizy technicznej Standard & Poor`s. - Najprawdopodobniej pod koniec lipca giełda osiągnęła swoje dno - uważa Ed Yardeni, strateg inwestycyjny z Prudential Securities. Yardeni zaleca inwestorom przeznaczenie od 50 do 70% posiadanych środków finansowych na zakup akcji. Nie poleca trzymać gotówki.