Po I półroczu br. Huta Ferrum notuje ponad 15 mln zł straty netto, przy przychodach na poziomie 48 mln zł (o prawie 20 mln zł niższe niż przed rokiem). Kiepskie rezultaty to efekt spadku wolumenu sprzedaży, przy wysokich kosztach, w tym finansowych.
Spółce wciąż udaje się pozyskiwać duże kontrakty, o czym może świadczyć podpisana we wtorek umowa z Elektrownią Bełchatów (o wartości 6,1 mln euro). Największe zagrożenie dla firmy stanowi jednak pogarszająca się płynność. Wskaźnik bieżącej płynności Ferrum (relacja między aktywami obrotowymi a zobowiązaniami krótkoterminowymi), wynosi 0,44 i jest ponaddwukrotnie niższy niż przed rokiem, to samo dotyczy szybkiego wskaźnika płynności (obecnie 0,29). Brak gotówki powoduje, iż dostawy wyrobów do produkcji są nierytmiczne, a to, jak przyznaje zarząd, może zmusić firmę do rezygnacji z niektórych zamówień. - Przy realizacji kontraktów zawsze liczy się przecież czas. Dodatkowo naszą sytuację komplikuje fakt, że główni dostawcy realizują też wiele innych zamówień i nie zawsze są w stanie odpowiednio szybko reagować na nasze potrzeby - tłumaczy prezes Ferrum, Henryk Pfeifer.
W efekcie problemów z płynnością na majątku spółki ustanawiane są kolejne zabezpieczenia. Urząd Skarbowy w Katowicach działający na rzecz ZUS wpisał do rejestru zastaw na udziałach Ferrum w spółce Ferspaw. Wcześniej firma informowała o hipotekach kaucyjnych, ustanowionych na rzecz dostawców - U.S. Steel Kosice oraz Ferrometal Holdings Limited, którym spółka zalega z zapłatą na kwotę w sumie około 17 mln zł.
Mimo tych kłopotów na razie Hucie udaje się nie tylko kontynuować, ale i zwiększać produkcję (w sierpniu będzie ona wyższa niż w ubiegłym miesiącu). Jest to możliwe dzięki postawie głównych wierzycieli, którzy najprawdopodobniej akceptują fakt, że Ferrum wstrzymuje się ze spłatą rat kredytowych i odsetek. Firma prowadzi od kilku miesięcy negocjacje na temat restrukturyzacji zadłużenia. Rozmowy prowadzone są z ING BSK (największy wierzyciel i główny akcjonariusz przedsiębiorstwa, który przejął akcje za kredyty), BOŚ i Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. - Za wcześnie mówić o szczegółach. Mam jednak nadzieję, że decyzje zapadną już wkrótce. Stanowisko tych wierzycieli jest dla nas absolutnie kluczowe - zapewnia prezes Pfeifer. Nie chciał ujawnić, czy firma zabiega o redukcję długów, czy tylko o prolongatę ich spłaty. Wiadomo jednak, że spółka chciałaby zawieszenia do końca br. spłaty rat kredytowych i odsetek. Pozwoli to na zachowanie ciągłości produkcji.
Spółce mogłoby pomóc pozyskanie inwestora branżowego. Szuka go ING BSK. - Bank stał się właścicielem naszych akcji w pewnym sensie z przymusu. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że usiłuje się ich pozbyć. Prowadzone są rozmowy w tej sprawie pomiędzy ING BSK a zainteresowanymi podmiotami. Nic więcej w tej sprawie nie mogę powiedzieć - wyjaśnia prezes Pfeifer.