Złoty osłabił się wczoraj w relacji do euro z 4,06 na otwarciu do 4,069 na zakończeniu sesji i do dolara z 4,126 do 4,158. W kategoriach odchylenia od starego parytetu złoty osłabił się z 4,7% do 4,2%. Na rynku dominowały transacje spekulacyjne, widać też było pewną korelację z rynkiem obligacji. Złoty negatywnie zareagował na wyprzedaż na rynku papierów skarbowych. Spadek kursu EUR/USD w trakcie sesji powodował wzrost kursu USD/PLN. Pod koniec dnia przy USD/PLN na poziomie około 4,15 niektóre banki uruchomiły stop-lossy, tzn. zaczęły kupować dolara, by powstrzymać dalsze straty. W rezultacie kurs gwałtownie wzrósł do 4,1594. Wczorajszą wyprzedaż złotego wiążemy z wtorkowymi danymi o produkcji przemysłowej i cenach producentów. Zarówno produkcja, jak i ceny okazały się wyższe od oczekiwań, przez co część inwestorów mogła uznać, że szanse na redukcję stóp zmalały.

Ciekawie przedstawia się sytuacja na czeskim rynku walutowym. Na początku tygodnia korona umocniła się w relacji do euro z 31,2 do 30,6, gdyż rynek liczył na przepływy walut z pomocy zagranicznej dla powodzian. Wczoraj jednak EUR/CZK wzrósł do 30,8, po tym jak bank centralny zadeklarował, że środki nie przepłyną przez rynek, lecz zostaną wymienione w banku centralnym. Wsparciem dla korony są natomiast oczekiwania na przepływ środków dla firm ubezpieczeniowych, które reasekurowły się za granicą, gdyż CNB nie jest w stanie sterylizować tych środków.

Moim zdaniem polski rynek walutowy zdyskontował już dane o produkcji przemysłowej i cenach producentów. Dlatego też sądzę, że złoty nie spadnie poniżej 4% odchylenia, a dzisiejsza sesja będzie przebiegała spokojnie. Do końca tygodnia nie ma zaplanowanych żadnych ważniejszych wydarzeń gospodarczych.