Praktycznie całe środowe notowania należały do byków. Silny popyt rozłożony na największe spółki z WIG20 z każdą minutą skutecznie zwiększał wartość indeksu. Końcowy efekt to blisko 4,6-proc. wzrost głównego barometru koniunktury na GPW, co oznacza najwyższą białą świecę od 16 maja. Dynamicznej zwyżce cen akcji towarzyszyły najwyższe od trzech miesięcy obroty, które dla rynku podstawowego przekroczyły 310 mln zł. Takie zachowanie powinno ucieszyć zwolenników wzrostów w najbliższym czasie. Kilka sesji temu pokonana została spadkowa linia trendu, a wczoraj WIG20 wybił się z podwójnego dna, co powinno owocować kontynuacją zwyżki. Minimalny zasięg wzrostu można wyznaczyć na poziomie 1140 pkt. (1160 pkt. na wykresie świecowym). Patrząc na siłę kupujących podczas wczorajszej sesji, zbliżenie się do 1160 pkt. wydaje się dość prostym zadaniem, ale już pokonanie tego poziomu może przysporzyć trochę kłopotu. Tutaj bowiem opór tworzą dołki z grudnia 2001 roku oraz lipca 2002 roku. Troszkę niżej (1148 pkt.) niedźwiedziom sprzyjać będzie także luka bessy z 17 lipca. Jeżeli jednak bykom uda się przebić przez tę strefę, to realna stanie się zwyżka nawet do 1240 pkt. Sprzyja temu optymistycznemu scenariuszowi MACD. Zarówno dzienna, jak i tygodniowa odmiana tego wskaźnika potwierdza przewagę byków na rynku. Miejsce na wzrosty mają jeszcze oscylatory. Po wczorajszej sesji większość z nich znalazła się ponad poziomami równowagi, ale do obszarów wykupienia trochę im jeszcze brakuje.
Wsparcie, którego pokonanie w cenach zamknięcia będzie oznaczało, że wygenerowane ostatnio sygnały kupna są fałszywe, znajduje się w okolicy 1085 pkt. Wprawdzie powrót do spadków jest w obecnie mniej prawdopodobny niż kontynuacja zwyżki (dobitnie świadczy o tym system kierunkowy, który kilka sesji temu dał wyraźny sygnał końca trendu spadkowego), ale nie można wykluczyć jakiegoś szerszego trendu bocznego. Wtedy oczywiście dobrym miejscem do spekulacyjnych zakupów powinny być ostatnie dołki zlokalizowane w okolicy 1040 pkt.