Amerykański Instytut Naftowy poinformował w środę o największym od kwietnia wzroście zapasów ropy w USA, który nastąpił w ubiegłym tygodniu. Rezerwy tego surowca powiększyły się o 6,6 mln baryłek, tj. 2,3%. Zmiana ta stanowiła kontrast z największym od przeszło roku spadkiem zapasów tydzień wcześniej. Wzrosły również, o 0,5% do 210 mln baryłek, dostawy benzyny. Pod wpływem tych impulsów ceny ropy obniżyły się, by jednak po pewnym czasie powrócić do poziomu z końca wtorkowej sesji i w Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w październiku płacono po południu 27,10 USD. Zdaniem niektórych ekspertów, do zahamowania spadku notowań przyczyniły się obawy przed konfliktem zbrojnym między USA a Irakiem.

Złoto staniało nieznacznie. Uncja tego metalu kosztowała w Londynie 308,55 USD wobec 309,45 USD dzień wcześniej. Przed większym spadkiem ceny uchronił złoto duży popyt fizyczny w Indiach, zakupy spekulacyjne oraz wtorkowy wzrost w USA notowań ropy do ponad 30 USD za baryłkę. Droższa ropa zwiększa atrakcyjność tego kruszcu, gdyż grozi osłabieniem aktywności ekonomicznej oraz nasileniem inflacji. Dodatkowym czynnikiem, który zapobiegł wyraźniejszej zniżce jego notowań, było wtorkowe stwierdzenie niemieckiego ministra finansów Hansa Eichela, że Bundesbank nie sprzeda części rezerw złota, aby pozyskać środki na usuwanie zniszczeń spowodowanych przez powódź.

Cena miedzi w kontraktach trzymiesięcznych podniosła się w Londynie do 1506 USD za tonę, z 1505 USD we wtorek. Informacja o spadku aktywności w niemieckim budownictwie nie wpłynęła na zachowanie inwestorów. Ze względu na szczyt sezonu wakacyjnego w najbliższych dniach nie oczekuje się większych zmian notowań.