Według Stuarta Doole z CSFB, we wzorcowym portfelu udział akcji ma wynosić 62%, wobec wcześniej zalecanych 65%. Powinien zwiększyć się natomiast udział gotówki z 4% do 7%, a na niezmienionym poziomie 31% pozostaje udział obligacji.
Analitycy CSFB uważają, że redukując zaangażowanie w akcje należy w pierwszej kolejności pozbyć się papierów spółek naftowych, medialnych i producentów sprzętu telekomunikacyjnego. Natomiast wśród firm, które poradzą sobie dość dobrze z dekoniunkturą, wymieniają na pierwszym miejscu spółki farmaceutyczne.
CSFB wskazuje też, jakie akcje należy teraz trzymać w portfelu w ujęciu geograficznych. Najwięcej, bo 53%, powinno być walorów spółek amerykańskich, 30% z rozwiniętych krajów europejskich, 8% z Japonii, pozostałe zaś z tzw. emerging markets, do których zalicza się m.in. nasz region i Amerykę Łacińską.
Przypomnijmy, że w połowie lipca br. analitycy CSFB w poprzedniej publikacji zalecali zwiększanie udziału akcji w portfelach z 60% do 65%. Od tamtej pory S&P 500 i DJ Stoxx 600, dwa kluczowe dla analityków indeksy, zyskały na wartości nieco ponad 5%.