Wydaje się, że kondycja światowych giełd to w obecnej chwili najważniejszy czynnik determinujący przebieg zdarzeń u nas. Inwestorzy nie zareagowali dziś na obniżenie w piątek przez Fitch`a ratingów dla Pekao i BRE, co potwierdza, że nasz rynek odbija tylko trendy światowe.
A w Ameryce sytuacja robi się coraz ciekawsza. DJIA i S&P500 wypełniły zasięg korekty, czym stwarzają zagrożenie powrotem do bessy. Oczywiście piątkowe spadki to jeszcze zbyt mało, by przekreślać szanse byków, ale solidne odbicie od oporów robi złe wrażenie. Obroty jednak były małe, co stwarza bykom możliwość rewanżu.
Wydaje się, że w krótkim terminie kluczowe będzie zachowanie indeksów na wysokości krótkoterminowych linii trendu wzrostowego. Dla DJIA znajduje się ona na poziomie 8700 pkt., dla Nasdaq 1380 pkt., a dla S&P500 910 pkt. Dopóki te poziomy nie zostaną przełamane na zamknięcie, dopóty jest szansa na kontynuację odbicia. A od tego zależeć będą dalsze losy naszego parkietu. Wybicie wskaźników amerykańskich (S&P500 i Nasdaq) ponad wrześniowe dołki pozwoli nam na dalsze zwyżki. Bez tego obawiam się, iż poziom 1150 pkt. dla WIG20 będzie maksimum tego, co byki teraz mogą osiągnąć. Rynek jest jeszcze rozgrzany środową zwyżką, ale w kolejnych dniach nie widać już było takiego entuzjazmu do kupna. Trudno się więc spodziewać, by mógł on wrócić, jeśli na świecie koniunktura będzie słabnąć.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu