Pogłębiają się problemy przedsiębiorców z regularną wypłatą wynagrodzeń. Dwa lata temu pracodawcy skontrolowani przez Państwową Inspekcję Pracy zalegali z wynagrodzeniami na łączną kwotę ponad 123 mln zł. W ubiegłym roku było to 133 mln zł. W tym roku prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej. - Wstępne dane potwierdzają, że przepisy o wynagrodzeniu za pracę są często naruszane. Na przestrzeni ostatnich trzech lat znacznie wzrosła też wysokość należności przypadającej średnio na jednego pracownika z 300 zł, do 1000 zł - powiedziała nam Joanna Grzywińska, rzecznik prasowa Głównego Inspektoratu Pracy.
Pracodawcy najczęściej nie wywiązują się z obowiązku wypłat z tytułu wynagrodzenia za pracę, w dalszej kolejności z tytułu odpraw dla zwalnianych pracowników, premii, ekwiwalentów za urlop i godzin nadliczbowych. Spośród skontrolowanych w ubiegłym roku 1778 firm, aż w ponad 60% stwierdzono naruszenia przepisów w zakresie wypłat wynagrodzeń za pracę.
Najczęstszą przyczyną zaległości w wypłatach są problemy natury ekonomicznej. Przedsiębiorstwa najpierw spłacają swoich kontrahentów w obawie przed utratą źródeł zaopatrzenia. Zdarza się także, że gdy pojawiają się przejściowe kłopoty, właściciele firm płacą najpierw sobie, należności pracowników zostawiając na potem. - To według mnie bardzo nieuczciwe. Prawdziwy menedżer powinien najpierw zapłacić swoim ludziom, a dopiero na końcu sobie - uważa Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Pracownicy, którzy nie dostają pensji, mogą próbować wyegzekwować swoje należności, składając skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. - W następstwie skargi inspektor pracy przeprowadza kontrolę w zakładzie i na jej podstawie może wydać nakaz wypłaty wynagrodzenia - mówi J. Grzywińska. To w wielu wypadkach skutkuje i pracownicy dostają swoje pieniądze. Pokrzywdzeni mogą też zgłaszać się do sądów pracy, te działają jednak wolno. Najlepszym wyjściem jest więc wykorzystanie obu sposobów jednocześnie.
Jednak ani PIP, ani sąd pracy nie mogą pomóc, jeżeli problemy finansowe przedsiębiorstwa, które zalega z wypłatami, są tak wielkie, iż grozi mu bankructwo. W tej sytuacji dla pracowników etatowych sposobem na odzyskanie zaległych wynagrodzeń jest ogłoszenie upadłości przedsiębiorstwa, bowiem wtedy zaległe pensje wypłaca Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. W dużo gorszej sytuacji są osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych. Tym FGŚP zaległości nie ureguluje i pozostaje im czekać na podział masy upadłościowej przedsiębiorstwa. Poza tym liczba upadłości jest tak wielka, że w FGŚP brakuje pieniędzy. W lipcu fundusz wypłacił 19,8 mln zł na zaległe wynagrodzenia, tymczasem zobowiązania, które czekają w kolejce, wynoszą aż 100 mln zł.