Połowa wartości PKB to tzw. pierwszy próg ostrożnościowy założony w ustawie o finansach publicznych. Według oceny resortu finansów, w tym roku wartość zadłużenia (łącznie z przewidywanymi wypłatami z tytułu poręczeń i gwarancji) sięgnie 369,1 mld zł, co stanowić będzie ok. 49,8% PKB. "Istnieje realne niebezpieczeństwo, że w przypadku braku przychodów z prywatyzacji w tym roku (...) będzie istniała konieczność zaciągnięcia dodatkowego długu, co w konsekwencji spowoduje, że relacja długu publicznego do PKB będzie kształtowała się powyżej 50%" - napisano w komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów.
Ministerstwo Finansów zwraca również uwagę, że w latach 2001-2002 znacznie wzrosła wartość poręczeń i gwarancji udzielanych przez Skarb Państwa. W prognozach wielkości zadłużenia uwzględniło ono przewidywane wypłaty z tego tytułu. Jednak nawet wtedy, według resortu, nie ma zagrożenia przekroczeniem progu alarmowego, czyli 60% wartości PKB w najbliższych latach. Gdyby tak się stało, to prawdopodobnie Polska nie mogłaby wejść do strefy euro, bo wymóg utrzymywania długu poniżej 60% to jeden z zapisów traktatu z Maastricht.
Według Ministerstwa Finansów, takiego niebezpieczeństwa nie ma. Po pierwsze, UE stosuje inną metodologię liczenia wartości długu publicznego. Nie zalicza do niego tzw. zobowiązań wymagalnych i przewidywanych wypłat gwarancji i poręczeń. Po drugie, nawet przyjmując zasady narzucone przez polską ustawę o finansach publicznych, w krytycznym momencie - czyli w roku 2005 - zadłużenie wyniesie 54,3% PKB (497,9 mld zł).
Rząd zajął się też drugim ważnym dokumentem opracowanym przez Ministerstwo Finansów. Resort przedstawił propozycje zmian w założeniach do budżetu na 2003 r., ale decyzji w tej sprawie nie podjęto. Jeszcze w tym tygodniu założeniami ma zająć się Komisja Trójstronna. Najważniejsza zmiana zaproponowana przez resort to nowa prognoza inflacji średniorocznej. Ma ona wynieść 2,3% (wcześniej zakładano 3%).
Niektórych ekonomistów niepokoi, jak na propozycję obniżenia prognozy inflacji (i związanej z tym nominalnej obniżki wydatków) zareagują związki zawodowe. Wraz z przyjęciem nowych szacunków inflacji zmieni się także wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej. Zamiast 4% wyniesie on 3,3%. Tym też zajmie się Komisja i prawdopodobnie to będzie budziło najwięcej kontrowersji.