Oficjalnie mówi się o zamiarze sprzedaży dwóch PTE - Kredyt Banku i PKO/Handlowy. Rozważana jest także sprzedaż udziałów w PTE Commercial Union, największym na rynku. Według nieoficjalnych informacji, ta lista jest jeszcze dłuższa - mówi się, że inwestor poszukiwany jest również dla PTE Dom, Polsatu oraz że z rynkiem emerytalnym chce się rozstać Sampo, które dokonało pierwszej transakcji zakupu.
Głównym czynnikiem, utrudniającym transakcje na rynku, są oczekiwania sprzedających i kupujących co do ceny za klienta. Jednak ostatnio resort pracy przygotował nowelizację ustawy o funduszach emerytalnych, co jeszcze bardziej skomplikowało wycenę tych instytucji.
Duzi stracą
Projekt przede wszystkim zmienia wysokość opłat, które za zarządzanie funduszem pobiera towarzystwo emerytalne. I tak prowizja, naliczana od składki, której wysokość obecnie waha się od 10 do 4% (w zależności od funduszu i stażu członkowskiego), ma wynosić maksymalnie 2,5%. Rośnie za to opłata za zarządzanie - z 0,05% aktywów miesięcznie, do 0,206% w roku 2003. Potem jednak jest sukcesywnie obniżana do 0,083% w roku 2015, przy czym nigdy nie może przekroczyć 15 mln zł miesięcznie.
Takie rozwiązanie uderza przede wszystkim w towarzystwa zarządzające największymi funduszami emerytalnymi, które stracą na wpływach od prowizji, a ubytku nie będą mogły zrekompensować w całości, dzięki wyższej opłacie za zarządzanie. Widać to doskonale na przykładzie PTE Commercial Union. Aktywa OFE CU są na tyle duże, że już w tej chwili PTE mogłoby pobierać maksymalną opłatę w wysokości 15 mln zł. Początkowo więc oznaczałoby to znaczny wzrost wpływów z tej pozycji - obecnie wynoszą ok. 3,6 mln zł miesięcznie. Jednak przy aktywach na poziomie 30 mld zł ta zamiana przestaje się opłacać. Według projektu resortu pracy, fundusz pobierałby nadal 15 mln zł miesięcznie, podczas gdy obecnie w statucie maksymalne wynagrodzenie miesięczne wynosi 500 mln zł (przy aktywach powyżej 100 mld zł).