Spektakularny optymizm z wtorkowej sesji wygasł w środę po dwuznacznych wieściach ze Stanów oraz słabszych, niż oczekiwano, wynikach niemieckiego indeksu Ifo, który spadł trzeci miesiąc z rzędu, notując wartość 88,8 pkt. Nasi zachodni sąsiedzi wciąż odkrywają coraz bardziej pesymistyczne fakty na temat swojej gospodarki, co w oczywisty sposób przekłada się na perspektywy naszych eksporterów. Mianowicie pojawiają się już prognozy zerowego wzrostu gospodarczego w bieżącym roku oraz przekroczenia dopuszczalnego (w pakcie stabilizacyjnym krajów strefy euro) poziomu deficytu budżetowego (3% PKB). Nie lepiej zapowiada się również sytuacja polskiego długu publicznego, który na skutek wstrzymywanej z powodów politycznych prywatyzacji ma spore szanse już w tym roku przekroczyć ostrzegawczy poziom 50% PKB. W takiej sytuacji trudno cieszyć się ze środowej obniżki stóp procentowych, ponieważ słabną oczekiwania na kolejny krok tej wielkości. Na następną decyzję RPP z pewnością wpływ będą miały przedstawiane w przyszłym tygodniu przez rząd założenia budżetowe na 2003 rok. Tymczasem rynek dotarł dokładnie do jednego ze zniesień Fibonacciego i po odbiciu od niego podąża w kierunku okolic 1100 punktów, gdzie czeka pierwsze wsparcie. Ostatnie spadki miały miejsce przy dość wysokich obrotach (ponad 236 mln zł), co wraz ze słabą sytuacją rynków zagranicznych sugeruje ich pogłębienie. Nadziei na powstrzymanie spadków można jeszcze upatrywać w tym, że w środę inwestorzy nie mieli już okazji zareagować na pozytywną ocenę RPP dotyczącą ożywienia gospodarczego i utrzymania pozytywnego trendu w eksporcie (wzrost w I półroczu o 4,1% r/r) mimo wspomnianych kłopotów w Niemczech.