W czwartek impulsem do przejściowego spadku notowań na międzynarodowym
rynku naftowym było stwierdzenie rzecznika OPEC, że ugrupowanie to może zwiększyć wydobycie ropy o 500-750 tys. baryłek dziennie, co byłoby pierwszą taką decyzja od dwóch lat. Podwyższenia obecnego limitu domaga się Arabia Saudyjska, podczas gdy przeciwne zmianom są Kuwejt, Katar, Wenezuela i Iran. Decyzję w tej sprawie podejmą ministrowie państw członkowskich podczas konferencji w Osace, zwołanej na 19 września.
Zdaniem ekspertów, wzrost wydobycia o około 3,5% nie przyczyni się do obniżenia cen ropy. W tym celu należałoby zwiększyć dostawy tego surowca o milion baryłek dziennie, ale trudno oczekiwać takiej decyzji. Za bardziej zdecydowanym podniesieniem obecnego limitu wydobycia przemawia spodziewany w czwartym kwartale wzrost popytu na ropę o 2 mln baryłek dziennie. Prognozę taką przedstawiła Międzynarodowa Agencja Energetyczna.
W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w październiku płacono wczoraj po południu 26,97 USD wobec 26,95 USD dzień wcześniej.
Notowania miedzi obniżyły się pod wpływem środowego spadku cen akcji na rynkach nowojorskich. Wśród inwestorów panowała wciąż niepewność, dotycząca koniunktury w gospodarce światowej. Nie rozwiały jej opublikowane wczoraj dane, potwierdzające niewielki wzrost amerykańskiego PKB w drugim kwartale. Miedź w kontraktach trzymiesięcznych staniała w Londynie do 1505 USD za tonę, z 1521 USD w środę.