Tym razem nie było takiej burzy, jaka nastąpiła podczas debaty nad pierwszymi ustawami z pakietu antykryzysowego. Nawet klub Platformy Obywatelskiej, który wcześniej ostro krytykował pomysły ministra Grzegorza Kołodki, uznał, że ustawa o pomocy dla przedsiębiorców "spełnia jego oczekiwania". - Zawsze uważaliśmy, że oddłużanie tylko dla oddłużania jest złe. Zdania nie zmieniliśmy. Ale w tym przypadku bardziej skoncentrowano się nad procesami restrukturyzacji, a nie na samym darowaniu długów - mówił w imieniu klubu PO poseł Tomasz Szczypiński.
To właśnie posłów Platformy niepokoi silna pozycja ARP w systemie pomocy, choć wątpliwości miało również koalicyjne PSL. Agencja ma koordynować cały proces restrukturyzacji. - ARP jest spółką prawa handlowego, tymczasem jej prezes będzie miał uprawnienia organu administracji. Ustawa przewiduje również zasilanie agencji z budżetowych środków specjalnych. Boimy się, że jest to budowa kolejnego molocha, który poza kontrolą będzie wydawał pieniądze publiczne - mówił poseł Szczypiński. Jego zdaniem to, czy PO nadal będzie popierała główne założenia ustawy, zależeć będzie od odpowiedzi na pytanie: czy to rzeczywiście jednorazowa operacja.
Wiceminister gospodarki Marek Kossowski przekonywał posłów, że powtórki nie będzie. Jak mówił, nowe przepisy nie będą rozwiązaniem wszystkich problemów sektora przedsiębiorstw. To ma być koło ratunkowe rzucone zagrożonym, ale ambitnym firmom. - Nie byłoby tej ustawy, gdyby nie zapaść w gospodarce - mówił. Według wiceministra Kossowskiego, ten projekt to przejaw interwencji państwa w warunkach najwyższego zagrożenia.
- Zbyt duża grupa firm znalazła się na skraju upadłości. Bankructwo takiego przedsiębiorstwa wywołuje reakcję łańcuchową - powiedział wiceminister.
M.in. dlatego rząd chce, aby procesy upadłościowe nie były tylko sposobem na zaspokojenie wierzycieli ze sprzedaży majątku bankrutującej firmy. Posłowie debatowali również nad rządowym projektem prawa upadłościowego i naprawczego. Dziś obowiązujące przepisy pochodzą z lat 30. ubiegłego wieku i według ministra sprawiedliwości Grzegorza Kurczuka są przestarzałe.